Wybieramy filtr „Typ” i zaznaczamy wędki Spinningowe. Na ekranie ukażą się nam wędki dostępne w sklepie lokalnym – nie mamy ich za dużo do wyboru. Interesuje nas pozycja: – ValueSpin 190 (koszt 38 kredytów) Wędka ma długość 190 cm (numer modelu zazwyczaj informuje o długości wędki), udźwignie wabiki do 18g oraz ryby do 3kg. Jeżeli szukasz dobrych, wysokojakościowych artykułów wędkarskich, koniecznie sprawdź ofertę sklepu Zhibo Sp. z o.o. Przedsiębiorstwo proponuje akcesoria takie, jak spławiki, haki, podbieraki, żyłki i plecionki, a także wędki uznanych firm. Ponadto w asortymencie firmy Zhibo Sp. z o.o. znajdziesz spinningi, feedery, kołowrotki i Wędkarstwo spławikowo-gruntowe – metoda połowu ryb, rodzaj hobby i sportu, polegający na połowie ryb z brzegu lub łódki. Wędkarz do połowu ryb używa wędki (wędek). Metoda ta zasadniczo dzieli się na trzy odmiany: Metoda spławikowa [1] Metoda gruntowa [2] Metoda powierzchniowa [3] Zasady połowu w Polsce regulowane są przez przyjemności w czasie holowania ryby. Parabolik - nie pozwala na zbyt dalekie wyrzuty zestawu, ale mamy dużą przyjemność w czasie holowania ryby. Progresywna - jest to połącznie parabolika z akcją szczytową. I to jest ideał wędki, bo w czasie rzutu zachowuje się jak akcja szczytowa, a w czasie holu pracuje jak wędka paraboliczna RYBY I WĘDKI WSTĘP DO WĘDKOWANIA Komar • Książka ☝ Darmowa dostawa z Allegro Smart! • Najwięcej ofert w jednym miejscu • Radość zakupów ⭐ 100% bezpieczeństwa dla każdej transakcji • Kup Teraz! Właśnie w to miejsce należy skierować spławik naszej wędki. Zatem, jeśli stoimy nad wodą, wiemy, gdzie znajdują się ryby i trzymamy sprzęt wędkarski w ręku, to możemy zarzucić wędkę. Po chwili ryba powinna złapać haczyk. Możemy zwinąć odrobinę żyłkę, aby ją zwabić. Gdy ta połknie haczyk, należy pociągnąć wędkę. Kup Wedka na Ryby w Podpórki wędkarskie, stojaki na wędki na Allegro.pl z darmową wysyłką z Allegro SMART! Najwięcej ofert w jednym miejscu - Kup Teraz! Po usunięciu plastikowego koszyczka i włókniny oraz zbędnych części, w podłożu akwarium uformuj palcami wgłębienie. Dołek musi być na tyle głęboki, abyś z łatwością zakrył całe korzenie. Na wierzchu ma jedynie pozostać szyjka korzeniowa. Sadzenie zaczynaj od najniższych roślin pierwszoplanowych. Tilapia jest rybą chudą, zawiera 96 kcal na 100 g mięsa. W tilapii znajdziemy 1,7 g tłuszczu na 100 g, w tym tylko 0,36 g kwasów tłuszczowych wielonienasyconych. Tilapia to bardzo dobre źródło pełnowartościowego białka, w 100 g tej ryby znajduje się aż 20,8 g tego składnika. Tilapia jest źródłem aminokwasów egzogennych, czyli Łowienie ryb dla początkujących – zakup siatki, pokrowca podbieraka i zanęt. Jeśli chcesz wiedzieć jak nauczyć się łowić ryby – siatka wędkarska również będzie niezbędna. Najważniejsze do zapamiętania jest to, by nigdy nie kupować tych krótszych niż 2 metry. Żadnej ryby nie można traktować jak przedmiot – dlatego VnWWs. Często w dyskusjach o rozwoju i krajach rozwijających się używa się ogólnego określenia „kraje Południa”. Czy sądzi Pani, że kraje Afryki, Ameryki Południowej i południowej Azji mają rzeczywiście jakiś wspólny mianownik?Południe może nie jest najbardziej precyzyjnym określeniem, ale na pewno kraje, o których mowa, mają dużo wspólnego, ponieważ dzielą podobną historię. Ich obecna sytuacja wyrosła z przeszłości naznaczonej kolonizacją. „Kraje Południa” tak samo w Afryce, jak i w Azji miały problemy związane z uzyskaną niepodległością i uprzemysłowieniem. Teraz podążają różnymi ścieżkami i nie należy spłycać różnic między nimi, jednak na początku drogi rozwoju, czyli w latach 50. dwudziestego wieku, ich sytuacja była bardzo podobna, co w dużym stopniu ukształtowało problemy, z jakimi się dziś Pani o różnych ścieżkach, którymi podążają kraje rozwijające się. Kto Pani zdaniem ustala priorytety rozwojowe dla tych państw?Kwestia wskazywania kierunku jest rzeczywiście złożona. W latach 50. w teorii i w praktyce głównym rozgrywającym było państwo. W późniejszych latach państwa straciły swoją pozycję z powodu neoliberalizmu rozprzestrzeniającego się bez żadnych ograniczeń, Konsensu Waszyngtońskiego i wszystkich tych politycznych i ekonomicznych sposobów na organizowanie gospodarki na poziomie globalnym. Teoria neoliberalizmu zakłada, że to wolny rynek powinien być główną siłą ekonomiczną i stosunkowo łatwo osiągnął on taką pozycję. Okazało się jednak, że ta sytuacja niekoniecznie przynosi dobre rezultaty. Coś musiało się zmienić, ale zgodnie z zasadami neoliberalizmu państwo nie powinno za bardzo ingerować w sprawy gospodarcze. Dlatego pojawiła się na arenie jeszcze inna siła – organizacje międzynarodowe, czyli wysłannicy zewnętrzni, tacy jak Międzynarodowy Fundusz Walutowy czy Organizacja Narodów Zjednoczonych. Natomiast wewnątrz państw ustalanie priorytetów rozwojowych zostało przekazane organizacjom pozarządowym, co miało czasem dobre, czasem złe międzynarodowe, o których Pani mówi, reprezentują głównie perspektywę Zachodu. Czy zgodzi się Pani z tezą, że udzielana przez dziesięciolecia pomoc rozwojowa była nieskuteczna? Jeśli tak, czy Zachód wyciąga z tego jakieś wnioski?Tak naprawdę nie wiemy, jak bardzo nieskuteczna była ta pomoc. Nie da się ukryć, że była często wykorzystywana jako narzędzie władzy, używano jej, żeby wywierać naciski polityczne, ale mimo wszystko miała też pozytywny wymiar, którego nie można ignorować. Na pewno poprawił się dostęp do opieki medycznej i edukacji. Oczywiście po szeroko zakrojonej pomocy, jaka została udzielona krajom Afryki i Azji, mogliśmy spodziewać się lepszych rezultatów. Być może niepowodzeń było tak dużo, że sukcesy są mało widoczne. Patrząc z innej strony – to też prawda, że spośród krajów rozwijających się najlepiej radzą sobie te, w których pomoc zewnętrzna nie była znacząca. Chiny osiągnęły swoją pozycję bez wsparcia z Zachodu, podobnie jak Indie albo inne kraje południowo-wschodniej Azji – jedyna pomoc płynęła tam ze Stanów Zjednoczonych w latach 50. w ramach zapobiegania komunizmowi, ale później te państwa same stanęły na nogi. Mimo to nie jestem zwolenniczką rezygnowania z pomocy rozwojowej. Należy ją jedynie dobrze ukierunkować. Nie stosować jej jako narzędzia kontroli, ale upewnić się, że trafia do tych, którzy jej w międzynarodowej dyskusji na temat rozwoju pojawia się punkt widzenia krajów, których ta kwestia dotyczy najbardziej? Czy kraje Południa przyjmują wyznaczoną im ścieżkę, czy może mają swoją własną wizję rozwoju?To również ulega zmianie. Od lat 50. do lat 70. ubiegłego wieku głos krajów rozwijających się był jasno określony na arenie międzynarodowej. Działała wtedy Grupa 77, kraje Północy i Południa prowadziły ze sobą dialog i panowała atmosfera nadziei na poprawę sytuacji gospodarczej. Zmianę przyniósł kryzys ekonomiczny końca lat 70., kiedy zobowiązania kredytowe krajów Ameryki Południowej przerosły ich rentowność. Wtedy załamała się pozycja krajów rozwijających się i ich głos stracił swoją wagę. Dzisiaj znowu ich znaczenie rośnie dzięki współpracy państw Południa, znaczeniu Chin, Indii czy Brazylii, które potrafią wywierać naciski na kraje Północy. Jak wygląda dokładnie współpraca między państwami Południa? Brzmi to bardzo w jakiej znajduje się obecnie świat, można nazwać wielobiegunowością, która oznacza, że nie mamy już jednego czy dwóch mocarstw, którymi do tej pory były Stany Zjednoczone i Rosja. W tym momencie mamy liczne „mocarstwa lokalne”, których znaczenie ciągle rośnie – są nimi Chiny, Indie, Republika Południowej Afryki. Świat staje się więc wielobiegunowy i coraz częściej kraje Południa pomagają sobie nawzajem. To ciekawe zjawisko, ale wiążą się z nim również pewne trudności. To, co łączy te społeczności, to ich wspólna przeszłość, podobne doświadczenia, co może ułatwiać prowadzenie rozmów i współpracę gospodarczą. Natomiast tym, co w naszych oczach może wydawać się niebezpieczne, jest to, że nie mają one żadnych politycznych oczekiwań dotyczących pomocy. Przykładem jest obecność Chińczyków w krajach afrykańskich – prowadzą interesy, wcale nie przejmując się tym, czy szanowane są tam prawa człowieka, jak traktuje się pracowników etc. Dlatego może to stanowić się głosy, mówi o tym na przykład Dambisa Moyo, autorka głośnej książki „Dead Aid”, że krajom Afryki najbardziej potrzebne jest uczciwe traktowanie ich jako partnera w interesach i że przykładem takich relacji są właśnie kontakty z Chinami. Czy według Pani obecność chińskich inwestorów w Afryce jest szansą czy zagrożeniem?Rzeczywiście głosy są w tej kwestii podzielone. Ja uważam, że jest to zagrożenie. Oczywiście dzięki takim inwestycjom szeroki strumień pieniędzy napływa do krajów afrykańskich, ale jeśli przyjrzymy się bliżej Demokratycznej Republice Konga albo Mali, wtedy staje się jasne, że jest to zagrożenie. Przywódcy mogą teraz mówić, że budują infrastrukturę, ale przyszłość tej współpracy jest nie do przewidzenia. Umowy są pisane w sposób korzystny dla Chin, nie dla krajów Afryki, nie mówiąc o tym, że wcześniejsze ustalenia często są łamane. Inwestor chce na przykład kupić ziemię i, jak twierdzi, uprawiać zboża na lokalne rynki, ale kiedy dochodzi już do transakcji, wykorzystuje grunt w innym celu i niewiele można wtedy zrobić. Dlatego nie sądzę, żeby interesy z Chinami miały napawać optymizmem. Sytuacja Afryki naprawdę zależy od ustaleń przywódców, a te nie rokują najlepiej, bo liderzy polityczni myślą jedynie o najbliższej przyszłości, nikt nie przewiduje skutków długoterminowych. Podam przykład Mali. Chińczycy są tam wszechobecni i nie są tak wymagający jak ludzie Zachodu. Jedzą, mieszkają, funkcjonują jak Malijczycy. Nawet sprzedają lokalne jedzenie. Z tą różnicą, że sprzedają je całą dobę, nawet kiedy Malijczycy śpią. Są bezwzględną konkurencją. Czy zgodzi się Pani z tezą, że w pewnym sensie kraje rozwijające się są wciąż traktowane jak kolonie silniejszych państw – krajów zachodnich czy Chin?Na pewno pomoc płynąca do krajów rozwijających się nie zawsze jest czysto humanitarna. W większości przypadków w grę wchodzą różne interesy, walka o wpływy i kontrolę rynków. Ale mimo wszystko możemy mówić też o wspólnych celach krajów bogatych i biednych, takich jak rozwiązywanie problemów dotyczących ochrony środowiska czy bezpieczeństwa międzynarodowego. To leży w interesie każdego państwa, żebyśmy sobie wspólnie radzili z takimi problemami globalnymi. Poza celami wspólnymi istnieją też oczywiście interesy partykularne państw wysyłających pomoc do krajów rozwijających się, ale nie znaczy to, że skoro ktoś na tym korzysta, to ta pomoc musi zostać automatycznie przyjrzeć się temu bliżej. Pomoc rozwojowa jest też interesem. Kto czerpie największe korzyści z relacji zależności krajów rozwijających się od ogromnych pożyczek płynących z Zachodu?W tym momencie zdecydowanie nie są to kraje Południa, ponieważ pieniądze powracają do państw, które pożyczek udzielają. Niektórzy nazywają to zjawisko mianem przemysłu pomocowego. Nie musi to być złe, o ile pozostają zachowane właściwe proporcje między korzyściami, jakie obie strony czerpią z tej czy napływ pieniędzy z Zachodu nie hamuje rozwoju lokalnej przedsiębiorczości? Wspomniana już Dambisa Moyo pisze, że środki, które trafiają z zagranicy do klasy rządzącej w krajach afrykańskich, są poważnym wrogiem sektora pewnym sensie to prawda, bo kiedy kraje biedniejsze otrzymują dużo pomocy na przykład w formie taniej żywności, jej produkcja na miejscu może stać się nieopłacalna. Ale niekoniecznie musi to być pomoc płynąca z krajów rozwiniętych. W Senegalu czy Mali cena ryżu importowanego z Chin lub innych krajów południowej Azji jest o wiele niższa niż cena zbóż uprawianych na miejscu. Nie dotyczy to jedynie roślin, ale też na przykład hodowli drobiu. W rezultacie tamtejsi rolnicy przestają produkować żywność. Co ciekawe, bardzo podobne motywy kierowały Stanami Zjednoczonymi, które w latach 50. pod wpływem nacisków ze strony producentów kukurydzy, zaczęły wysyłać ją w ramach pomocy humanitarnej. Po prostu nie wiadomo było, co zrobić z nadmiarem tego zboża. Traktowanie krajów rozwijających się jako łatwego rynku zbytu bez liczenia się ze szkodliwymi konsekwencjami, jakie tego typu wymiana niesie dla ich gospodarki, doprowadziło do nasilenia głosów nawołujących do zawieszenia tak rozumianej pomocy. Dochodzimy w ten sposób do ciekawej sytuacji, w której dwie grupy posługujące się różnymi argumentami przedstawiają te same wnioski. Z jednej strony neoliberałowie nawołują, żeby pozwolić wolnemu rynkowi na samorzutną regulację sytuacji gospodarczej. Z drugiej – mamy myślicieli nurtu postdewelopmentalizmu, którzy również twierdzą, że należy porzucić kontrolę nad rynkiem. W ich oczach jest ona wyrazem hegemonii bogatych państw Północy i narzuconego niepotrzebnie innym krajom zachodniego punktu widzenia. Czyli dwie zupełnie różne perspektywy prowadzą do podobnych zaleceń w kwestii pomocy można zatem powiedzieć, że istnieje jakiś rodzaj konsensu w tej sprawie?W tych dwóch grupach – tak. Ale to też może się zmienić, szczególnie w obozie neoliberalnym, w którym jakiś czas temu zaczęto zajmować się kwestiami bezpieczeństwa. Państwo według przedstawicieli tego nurtu powinno kontrolować migracje ludności i starać się niwelować w jakiś sposób zagrożenia płynące z braku stabilności na arenie międzynarodowej. To oznacza, że poglądy neoliberałów na rolę państwa powoli się zmieniają. Nie da się tego zauważyć w obozie postdewelopmentalistów, którzy cały czas widzą ingerencję państw Zachodu jako błąd. Ich wizja jest bardzo jednostronna – problemu nie stanowią biedni, lecz takim razie, jak rozumie Pani rolę państw Zachodu – Stanów Zjednoczonych i Europy?Zachód, tak samo jak Południe, nie jest monolitem. Każdy kraj ma inny potencjał. Niestety niewiele się dzieje na poziomie państwowym, ale za to powstaje dużo organizacji pozarządowych i fundacji, które potrafią niekiedy zdziałać dużo dobrego. Jednym z bardziej znanych przykładów jest Fundacja Billa i Melindy Gatesów i jej ogromny wkład w programy ochrony i promocji zdrowia. Jak w tym kontekście należy oceniać wpływ globalizacji na kraje rozwijające się?Widzimy, że w zglobalizowanym świecie najłatwiej się wzbogacić bogatym, najprościej wzmocnić swoją pozycję silnym. Dlatego różnice się pogłębiają. Kraje rozwijające się nie wybrały tego scenariusza, nie brały udziału w kształtowaniu globalnego świata. Przy takim układzie sił, kiedy otwierają się granice, kraje biedne mają bardzo słabą pozycję i łatwo popadają w zadłużenie. Model świata zglobalizowanego został im narzucony. W teorii globalizacja nie jest ani dobra, ani zła. W praktyce zwiększa ona bogactwo krajów, ale jednocześnie pogłębia nierówności ekonomiczne. Nie chodzi tu jedynie o nierówności między państwami Południa i Zachodu. Bardzo podobne procesy możemy zauważyć wewnątrz naszych społeczeństw. Globalizacja daje wielkie szanse, ale trzeba pamiętać, że najwięcej zyskują kraje rozwijające się mają szansę dołączyć do tego systemu globalnego i funkcjonować w nim na równych prawach z innymi?Niektórym już się to udało. Nie sądzę, żeby było możliwe zamykanie granic i izolowanie pewnych krajów od procesów globalizacyjnych, jakie zachodzą. Tego nie da się zrobić. Pozostaje jednak problem pozycji państwa, która na obszarach rozwijających się jest bardzo słaba. Tam, gdzie państwowość jest dobrze ukształtowana i utrwalona, na przykład w krajach europejskich, procesy globalizacyjne nie są takim zagrożeniem. Ale w krajach rozwijających się powoduje ona wiele problemów. Chodzi tu głównie o sektor prywatny i prywatyzację. W środkowej Azji, w krajach byłego Związku Radzieckiego, kiedy przedsiębiorstwa są prywatyzowane, politycy sprzedają je swoim znajomym i rodzinom, wzrasta korupcja i tylko pewne grupy mają szansę skorzystać na tych zmianach. Natomiast większość społeczeństwa w tych krajach, a często jest to ludność wiejska, nie ma możliwości wzbogacić się w podobnym tempie, przez co rozwarstwienie się pogłębia. Dlatego należy pamiętać, że silna państwowość jest jednym z ważniejszych mechanizmów mogących ochronić daną społeczność przed szkodliwymi skutkami wykłady w Polsce są częścią projektu Polskiej Akcji Humanitarnej „Wiedza prowadzi do zmian!”. Jest on odpowiedzią na przejawy kryzysu zaangażowania, który nastąpił po fali aktywności na polu ekologii, pomocy humanitarnej i zwykłego zainteresowania wyzwaniami globalnymi. Czy to rzeczywiście brak wiedzy jest problemem?Zjawisko, o którym mowa, ma nawet swoją nazwę w języku angielskim: „donor fatigue”. Darczyńcy zaczynają czuć się po prostu jak dojne krowy, od których wymaga się ciągłej wydajności, a działalność organizacji pomocowych nie zawsze spełnia w oczach opinii publicznej standardy przejrzystości. Dlatego właśnie tak ważna jest konkretna wiedza na temat potrzeb różnych regionów, możliwych rozwiązań i działania organizacji pozarządowych. Tylko wiedza może doprowadzić do tego, że pomoc będzie skuteczna i dobrze ukierunkowana, co, jak wiemy, nie zawsze jest łatwe do NAHAVANDI, prof. nauk społecznych, dyrektor Centrum Studiów nad Współpracą Międzynarodową i Rozwojem Université Libre w Brukseli. Na rynku pracy pojawił się nowy trend. Przedsiębiorcy nie tylko chcą zatrudniać Ukraińców, ale także ułatwiają im znalezienie pracy. W niektórych przypadkach uchodźcy są wyposażani w narzędzia potrzebne do wykonywania zawodu. Poszukiwane są dla nich zlecenia. Są również szkoleni w kwestii prowadzenia legalnej działalności. Jak przekonują znawcy tematu, to są dobre działania, które do tej pory nie były praktykowane w Polsce. Napływ pracowników z Ukrainy jest korzystny dla wielu branż. W gronie uchodźców są lekarze, pielęgniarki, informatycy czy inżynierowie. Jednak, zdaniem ekspertów, oprócz powyższego, konieczne jest systemowe wsparcie państwa. Należy skupić się na uzupełnianiu kwalifikacji Ukraińców i nauce języka. Nasza gospodarka przez to długofalowo może odnosić wymierne korzyści. Wędka zamiast ryby Ostatnio w Polsce pojawił się ciekawy i nowy trend. Część pracodawców nie tylko już zatrudnia Ukraińców, ale też zdecydowanie ułatwia im wejście na nasz rynek pracy. Przykładem jest platforma zbiórkowa Do niej po pomoc zgłosiło się kilkanaście osób będących wyuczonymi masażystami i fizjoterapeutami. Prosili o zorganizowanie zbiórek finansowych, ale przedsiębiorca miał na to inny pomysł. Finalnie zostali wyposażeni kompleksowo w narzędzia do wykonywania wyuczonego zawodu. Ponadto firma wspomogła ich w nauce języka polskiego oraz w organizowaniu realnych zleceń poprzez zaprojektowanie materiałów promocyjnych, umieszczanie atrakcyjnych ogłoszeń w sieciach społecznościowych i na najpopularniejszych portalach aukcyjnych. Zamiast tradycyjnych zbiórek postanowiliśmy im pomóc w inny sposób. Wyszliśmy z założenia, że zamiast rozdawać przysłowiowe ryby, lepiej dać wędki. I już w ciągu kilku następnych dni te osoby zaczęły przyjmować zlecenia oraz realnie wchodzić na nasz rynek pracy ze swoim wyuczonym na Ukrainie zawodem. Obecnie, po blisko kilku tygodniach obserwacji, widzimy, że radzą sobie u nas coraz lepiej. Praktycznie codzienny grafik zleceń mają wypełniony od rana do wieczora, a klienci polecają ich sobie nawzajem. Co ciekawe, widzimy na rynku już naśladowców tego pomysłu, co nas niezmiernie cieszy – mówi Maciej Kamiński, prezes platformy zbiórkowej Zobacz także Raport: Kobiety na rynku pracy 2022. Aż 53% z nich doświadcza przeszkód w karierze z powodu macierzyństwa Ukrainki - rośnie nowa siła śląskiej gospodarki. Mnożą się oferty pracy dla uchodźców Śruby z Żywca docenione w Chinach. Firma ze Śląska zaopatruje azjatycką szybką kolej Ponadto przedsiębiorca zorganizował im serię szkoleń nt. prowadzenia legalnej działalności na naszym rynku. Poinformował ich o obowiązkach podatkowych i składkowych wobec ZUS-u. Od tego momentu uchodźcy dopytują o poszczególne formalności, bo nie chcą żyć tylko z zasiłków, a głównie z własnej pracy. Do tego zamierzają u nas rozwijać się zawodowo i społecznie. Jest to bardzo dobry przykład tego, jak przedsiębiorcy zastępują rząd. To oni organizują kursy i szkolenia, a działy kadr doradzają w obszarze obowiązków podatkowych, składkowych oraz administracyjnych, czyli tych najtrudniejszych dla uchodźców. Pracodawcy w dużej mierze przyjęli na siebie także ciężar realizowania nauki języka, a nawet zapewnienia miejsc do mieszkania czy wyżywienia. Jednak wymaga to systemowego wsparcia i koordynacji działań przez państwo – komentuje dr Antoni Kolek, prezes Instytutu Emerytalnego i ekspert Pracodawców RP. Jak podkreśla Katarzyna Lorenc, ekspert BCC ds. rynku pracy, oprócz tego cieszą proaktywne postawy pracowników, ale również pracodawców z Ukrainy, którzy przenoszą do nas swoje biznesy. W ten sposób powstają nowe miejsca zatrudnienia dla wszystkich, także dla Polaków. Najgorsze, co mogłoby się zdarzyć, to sytuacja, w której uchodźcy dołączą do grona bezrobotnych. Duży potencjał Ukraińcy w Polsce wcale nie muszą być postrzegani w kategoriach ludzi, którzy przyjechali tylko po świadczenia socjalne. Ostatnio coraz częściej słyszymy taką narrację od Polaków. Tymczasem uchodźcy wręcz rwą się do pracy, szukają dodatkowych możliwości i zajęć zarobkowych. Nie chcą żyć z zasiłków – przekonuje prezes Kamiński. Z kolei Jeremi Mordasewicz, doradca zarządu Konfederacji Lewiatan, zaznacza, że mamy jeden z najniższych wskaźników bezrobocia w UE. Decyduje o tym szybkie starzenie się naszego społeczeństwa. W efekcie na rynek pracy wchodzi rocznie o 100 tys. mniej ludzi niż przechodzi na emeryturę. Przed wybuchem wojny ww. lukę częściowo wypełniali Ukraińcy. Zazwyczaj podejmowali prace, które nie cieszyły się zbytnim zainteresowaniem Polaków. Teraz też tak może być, choć dotarły do nas głównie kobiety z dziećmi, a wyjechało sporo mężczyzn, kierowców i pracowników budowlanych. Co roku brakuje nam minimum 250 tys. osób do pracy tylko z uwagi na niż demograficzny. Bez pracowników z Ukrainy dotychczasowe wzrosty gospodarcze byłyby niemożliwe. Ich pojawienie się to błogosławieństwo dla wielu branż. Podobnie jak wcześniej, Ukraińcy uzupełnią te miejsca, w których brakuje polskich pracowników – dodaje Katarzyna Lorenc. Jak przekonuje dr Kolek, napływ uchodźców może spowodować, że pracodawcy znajdą potrzebnych pracowników, zwłaszcza w gastronomii, hotelarstwie czy prostych usługach, np. we fryzjerstwie. Ekspert dodaje, że wśród uchodźców są także lekarze, pielęgniarki, informatycy czy inżynierowie. Takie osoby są niezwykle potrzebne do rozwoju przedsiębiorstw i mogą uzupełnić zespoły pracowników. To wcale nie musi oznaczać rezygnacji z dotychczasowego personelu. Ukraińcy mogą uzupełnić kompetencje, których dotychczas brakowało. Są takie sektory, w których jesteśmy w stanie wchłonąć ogromną liczbę pracowników, przede wszystkim w medycynie, bo mamy mało lekarzy i pielęgniarek. W związku z tym bardzo dobrze, że ułatwia się im w tej chwili podejmowanie pracy, tym bardziej że przybywa pacjentów, bo uchodźcy też potrzebują opieki zdrowotnej – mówi ekspert z Konfederacji Lewiatan. Konieczne wsparcie Ale oczywiście nie jest tak kolorowo. Maciej Kamiński zwraca uwagę na największe utrudnienia dla Ukraińców. Często zderzają się oni z naszą administracją i nie wiedzą, co mają dalej zrobić. Zdaniem prezesa platformy zbiórkowej nasz rząd powinien organizować dla nich szkolenia czy warsztaty nt. zakładania własnych firm. To byłoby znacznym ułatwieniem dla tych osób. Absolutnie konieczne jest systemowe wsparcie państwa, a dotychczas go nie widać. Urzędy pracy już powinny skupić się na uzupełnianiu kwalifikacji uchodźców na potrzeby kadry zawodów deficytowych. Może się to odbywać poprzez realizację oferty kursów i szkoleń przygotowanych dla Ukraińców. Natomiast dzięki współpracy z agencjami zatrudnienia i pracy tymczasowej można wspierać bezrobotnych w wejściu na rynek pracy – mówi ekspert Pracodawców RP. Według Jeremiego Mordasewicza, część środków z Funduszu Pracy powinna trafić na aktywizację zawodową Ukraińców, żeby oni byli produktywni na naszym rynku. Ważna więc jest nauka języka polskiego. Jak zauważa ekspert, sporo uchodźców gromadzi się w woj. lubelskim i podkarpackim. Natomiast musi być większy ruch na zachód kraju, bo przygraniczne tereny nie wytrzymają takiego napływu ludności. Możemy lepiej przygotować Ukraińców do realiów naszego rynku pracy. Po pierwsze, należy pomóc im w pisaniu CV po polsku oraz wskazać popularne portale i miejsca z ogłoszeniami o pracę, które mają już oferty po ukraińsku. Po drugie, warto wesprzeć ich w nauce języka w codziennych rozmowach, o pracy. Po trzecie, potrzebne jest rekomendowanie osób pracodawcom, jeśli mogą uzupełnić braki kadrowe w danych firmach – dodaje Katarzyna Lorenc. Prezes platformy zbiórkowej mówi, że cieszy go fakt, iż w krótkim czasie udało się wprowadzić na rynek pracy kilkanaście osób, chociaż z punktu widzenia całej gospodarki to ledwie mała kropla w morzu ogromnych potrzeb. Ale mimo wszystko warto zachęcać przedsiębiorców do tego typu pomocy. I jak zapowiada Maciej Kamiński, firma na pewno na tym nie poprzestanie, bo widzi w tym duży sens, nie tylko gospodarczy, ale też społeczny. Nasz rynek pracy może odnieść korzyści z napływu Ukraińców. Polscy pracownicy nie powinni się tego obawiać, bo podobne sytuacje miały miejsce w wielu innych państwach. I nic niepokojącego się tam nie wydarzyło. Uchodźcy nie będą zabierać pracy, ponieważ na początek zajmują zazwyczaj niższe szczeble drabiny zawodowej - zapewniają eksperci. Zamieszczone komentarze są prywatnymi opiniami Użytkowników portalu. Redakcja portalu nie ponosi odpowiedzialności za ich treść. W skrócie Jak wejść do świata "Na ryby"? Co jest celem wędkowania i jak go osiągnąć? Cały ten sprzęt Czemu nie warto łowić samemu? Gdzie łowić, by się obłowić, a się nie nałowić Basen Narodowy Jak zostać królem wędki i się przy tym nie zestarzeć - czyli strategia połowów i rady ogólne Zakończenie Polska gra "Na ryby" to prawdziwy fenomen w sieci, w którym bawią się już setki tysięcy naszych rodaków. Dzięki temu poradnikowi będziecie mogli do nich bez problemu dołączyć i poczuć atmosferę sielskiego wędkowania w swoim własnym domu. Ten poradnik ma na celu pomóc wszystkim nowicjuszom bezproblemowo wejść w świat wędek, haczyków i egzotycznych łowisk. Dla ułatwienia podzieliliśmy cały tekst na kilka rozdziałów, możecie czytać je po kolei, albo od razu przejść do interesującej was sekcji. Jak wejść do świata "Na ryby"? Na ryby Rozpoczęcie gry jest wyjątkowo proste. Wystarczy wejść tutaj. Pod tym adresem znajdziemy stronę logowania. Jeśli mamy już konto w poczcie Onet, możemy skorzystać z opcji zintegrowania jej z grą (1). W innym przypadku będziemy musieli wypełnić krótki formularz rejestracyjny. Kiedy formalnościom stanie się zadość przejdziemy do samej gry. Foto: Onet Na ryby Przez pierwsze chwile pomagał będzie nam doświadczony wędkarz Zenek, który podpowie nam jak wybrać sprzęt potrzebny do łowienia i będzie nam asystował przy pierwszej rybie. Na tym nasz doradca skończy lekcję i zostawi nas z bezbrzeżnym światem wędkarstwa sam na sam. Skoro już udało nam się zacząć, grę możemy przejść do rzeczy podstawowej i najważniejszej, łowienia ryb. Zapraszam do rozdziału drugiego. Co jest celem wędkowania i jak go osiągnąć? Oczywiście odpowiedź na to pytanie jest prosta, celem wędkowania jest oczywiście ryba. Tutaj zajmiemy się czysto techniczną instrukcją łowienia. Temat strategii i opłacalności połowów poruszymy w rozdziale "Jak zostać królem wędki i się przy tym nie zestarzeć". Zobaczmy najpierw, jak wygląda podstawowe okno wędkowania. Spójrzcie niżej. Foto: Onet Na ryby Kiedy wejdziemy na dane łowisko (o różnych łowiskach i nawigacji po świecie dowiemy się więcej z rozdziału "Gdzie łowić, by się obłowić, a się nie nałowić") gra poprosi nas, byśmy wybrali sprzęt, zaczynając od wędki. Kiedy klikniemy na zaznaczoną żółtą strzałką ikonkę, przejdziemy do odpowiedniej sekcji naszego plecaka. Zobaczcie niżej. Foto: Onet Na ryby W tym oknie pojawią się wszystkie wędki, jakie aktualnie posiadamy. Najlepiej na bieżąco sprzątać plecak sprzedając niepotrzebne nam już przedmioty. Dzięki temu od razu wiemy, która wędka jest najlepsza. Na tym etapie możemy wybrać pomiędzy tradycyjną wędką spławikową, a spinningiem. Większość osób może się poczuć zdezorientowana. Wyjaśnijmy: w metodzie spławikowej zarzucamy wędkę z przynętą i czekamy, aż jakaś ryba się nią zainteresuje. Spinning z kolei to metoda bardziej dynamiczna, nie używamy w niej przynęt jadalnych, takich jak robaki czy muchy, tylko przynęty sztuczne, które udają żywą rybę. Wędkarz używający spinningu zarzuca i ściąga wędkę wykonując przy tym ruchy, które mają nadać przynęcie wygląd żywej ryby. W ten sposób łowi się przede wszystkim drapieżniki takie jak na przykład szczupaki. Kiedy już wybierzemy wędkę, program poprosi nas o wybór żyłki, haczyka i przynęty (dla wędki spławikowej) lub żyłki i błystki (sztucznej przynęty) dla spinningu. Żyłki, błystki i haczyki charakteryzują się tylko jedną cechą, maksymalną wagą ryby, którą można złapać. Dlatego wybieramy zawsze najlepszy dostępny model. Foto: Onet Na ryby poradnik Kiedy wybierzemy już cały sprzęt, wracamy do ogólnego widoku i widzimy napis "Zarzuć wędkę" (1). Kiedy na nią klikniemy, zarzucimy wędkę i przystąpimy do czekania. Na szczęście w grze ryby biorą bardzo intensywnie i nie czekamy na nie dłużej niż kilkanaście sekund. Kiedy już jedna z nich połknie haczyk w miejscu, w którym widniał napis "Zarzuć wędkę" pojawi się tabliczka "ciągnij". Rybę wyciągamy, naciskając na tabliczkę lewym przyciskiem myszy. Kiedy już pociągniemy na środku ekranu, pojawi się wskaźnik w kształcie półokręgu. Zobaczcie. Foto: Onet Na ryby Kolorowy pasek na skali będzie opadał na lewo, a trzymając przycisk myszy, będziemy przesuwać go w prawo. Jeśli będziemy ciągnąć zbyt słabo albo zbyt mocno i pasek dotknie jednego z dwóch końców skali ryba się zerwie. Jeśli uda nam się, odpowiednio balansując, wyjąć rybę z wody pojawi się okno z informacjami o zdobyczy. Na przykład takie. Foto: Onet Na ryby poradnik Jak widzicie, udało nam się złowić prawdziwego potwora. Na samej górze możemy poznać gatunek ryby, którą złowiliśmy. Pod jej rysunkiem zaś znajduje się waga, która służy głównie do chwalenia się, a także informacje o zyskach. Każda ryba to pieniądze, które automatycznie tuż po złowieniu trafiają na nasze konto i doświadczenie, które pomaga nam osiągnąć wyższe poziomy w grze. Jeszcze niżej znajdują się dwie opcje: "Pochwal się" i "Zrób trofeum". Ta pierwsza wygeneruje automatyczną wiadomość o naszym połowie, która wyświetli się na growym chatcie po prawej stronie ekranu, ta druga pozwoli nam zachować rybę w formie trofeum. Zobaczcie, jak to wygląda. Foto: Onet Na ryby poradnik Każdy gracz może zgromadzić do 12 różnych trofeów, przy czym bez problemu można zastąpić starą rybę większą, kiedy taką wyłowimy. Bardzo podobnie wygląda łowienie na spinning, jednak gdy już zarzucimy wędkę, nie czekamy bezczynnie, a trzymamy przycisk ciągnij. Wtedy ściągamy błystkę, nadając jej ruch, zbliżony do ruchu ryby. Gdy jakieś wodne stworzenie połknie haczyk, pojawi się znany nam już wskaźnik. Od tego momentu łowienie na spławik i na spinning nie różni się już niczym. Przydatną wiedzą na temat wędkowania jest także używanie zanęt i różnych bonusów. Żeby z nich skorzystać, powinniśmy kliknąć na jedną z ikonek w górnej części ekranu. Foto: Onet Na ryby Po kliknięciu na którąś z nich zobaczymy posiadane przez nas zanęty i bonusy, których opis jest dostępny po najechaniu na nie kursorem. Jak widzicie, na ekranie są aż cztery miejsca na zanęty, co oznacza, że możemy na raz używać kilku różnych bonusów, na przykład zanęty na konkretny gatunek ryby, podbieraka przyspieszającego łowienie i bonusu do doświadczenia. Każda z nich pozostaje aktywna przez określony czas. Zagraj w "Na ryby" już teraz! Cały ten sprzęt Jak wyobrażamy sobie wędkarza? Jako człowieka w kamizelce pełnej kieszeni z wielką skrzynią podzieloną na setki przegródek pełnych różnych tajemniczych utensyliów. W grze również znajdziemy całą masę różnych przyrządów, które są niezbędne do łowienia. Zajmiemy się teraz nimi wszystkimi po kolei. Zobaczcie najpierw niżej. Foto: Onet Na ryby Jeśli chodzi o sprzęt, to najważniejsze są dwie ikonki po prawej stronie naszego ekranu gry. Sklep (1) i plecak (2). Jak łatwo się domyślić w tym pierwszym, którym będziemy się zaraz zajmować, kupujemy sprzęt, a w tym drugim go przechowujemy. Zobaczcie, jak wygląda okno sklepu. Foto: Onet Na ryby Jak możecie zobaczyć, na górze okna sklepu znajdują się liczne kategorie sprzętu (1). Zaraz omówimy każdą z nich po kolei. Trochę niżej widzimy poszczególne przedmioty dostępne w wybranej kategorii. Oczywiście na jednym ekranie nie zmieściłyby się wszystkie istniejące w grze wędki czy żyłki, żeby poruszać się po danej kategorii, używamy strzałek w dolnej części okna (3). Przy każdym przedmiocie, który widzimy w tym oknie, znajduje się cena wyrażona w monetach i banknotach. Możemy za każdym razem wybrać, za jaką walutę chcemy kupić daną rzecz. Opisy każdej części ekwipunku są dostępne, kiedy najedziemy na obrazek myszą. Jeśli na wspomnianym obrazku widnieje rysunek kłódki, oznacza to, że nasz poziom doświadczenia jest za niski, żebyśmy mogli jej skorzystać z tego sprzętu. Zajmijmy się teraz różnymi typami wyposażenia. W końcu nie każdy jest wędkarzem ze stażem i może nie wiedzieć, czym jest błystka, przypon i zanęta. Wędki - to nasze podstawowe narzędzie pracy, w sklepie pod zakładką "wędki" znajdziemy wędki spławikowe. Każda z nich, podobnie jak większość dostępnego w sklepie sprzętu, ma określoną wytrzymałość, która określa jak duże ryby można przy jej użyciu złowić. Przykładowo posiadając wędkę do pięciu kilogramów, żyłkę do ośmiu kilogramów i haczyk do ośmiu nie uda nam się złowić ośmiokilogramowego sandacza. Powinniśmy więc rozwijać nasz sprzęt kompleksowo i konsekwentnie. Spinningi - to osobny typ wędki. O różnicy pomiędzy spinningiem a wędką spławikową wyjaśniliśmy w rozdziale "Co jest celem wędkowania i jak go osiągnąć?" Żyłki - to, mówiąc prosto, linki łączące wędkę z haczykiem. W grze istnieją żyłki zwykłe, które możemy wykorzystywać do wędek spławikowych i spinningów i żyłki morskie, które wykorzystujemy z wędkami morskimi. Haczyki - czym jest haczyk nie trzeba tłumaczyć, w grze wykorzystujemy go jedynie w wędkach spławikowych. On także, podobnie jak żyłki czy wędki, posiada określoną maksymalną wytrzymałość. Przynęty - są to wszelkiego typu "smakołyki", które mają zachęcić rybę do połknięcia haczyka. Może to być chleb, mała rybka, robak, mucha lub wiele innych "pyszności". W grze skorzystamy z przynęt wyłącznie przy okazji łowienia spławikowego. Co ważne, w każdym akwenie pływają określone gatunki ryb, a każda z nich bierze na określone przynęty. Więcej na ten temat dowiemy się z rozdziału "Gdzie łowić, by się obłowić, a się nie nałowić". Kołowrotki - w grze jest to fragment zestawu do łowienia na spinning. Kołowrotek nie ma wpływu na wielkość łowionych ryb, za to przyspiesza sam proces wyciągania ich na powierzchnię. Błystki - to sztuczne przynęty, które udając żywą rybę, przyciągają drapieżniki. Błystka zastępuje przynętę i haczyk przy łowieniu na spinning. Sieci - to bardzo ważna część ekwipunku w "Na ryby". Na każdym dostępnym dla nas łowisku możemy zarzucić sieci, by po określonym czasie wyciągnąć je wraz ze sporą liczbą ryb. Każdy typ sieci posiada w opisie określoną wagę połowu i czas działania. Obecność sieci w grze sprawia, że możemy czynić postępy nawet wtedy, kiedy nie jesteśmy w stanie poświęcić grze czasu. By zarzucić sieć, korzystamy z przycisku w prawym górnym rogu ekranu. Foto: Onet Na ryby poradnik Pojazdy - w grze istnieje kilka rodzajów pojazdów, a ich jedyną funkcją jest umożliwienie dostępu do łowisk. Do niektórych miejsc możemy dostać się jedynie samochodem osobowym, a do innych kutrem rybackim. Więcej o dostępności łowisk napiszemy w rozdziale "Gdzie łowić, by się obłowić, a się nie nałowić". Zanęty - w wędkarstwie zanętą nazywamy różnego typu pokarm, który wyrzucamy do wody w celu przyciągnięcia w nasze okolice ryb. W grze w zakładce "zanęty" znajdziemy mieszanki pokarmu takie jak na przykład "specjalna zanęta na bieługę", których użycie pozwoli nam przez określony czas łowić większe ryby danego gatunku. Oprócz nich w "zanętach" spotkamy także specjalne bonusy czasowe, takie jak "bonus do doświadczenia x2", który sprawia, że za wszystkie wyłowione ryby dostaniemy dwa razy więcej doświadczenia. Licencje - w tej zakładce wykupimy czasowe pozwolenia na połowy na łowiskach specjalnych. Wędki morskie - łowiska morskie wymagają od nas specjalnego sprzętu. W tej i kilku następnych zakładkach spotkamy morskie wersje znanego nam już wyposażenia takiego jak wędki, żyłki, kołowrotki, błystki i zanęty. W tym miejscu trzeba zaznaczyć, że wędkami morskimi w "Na ryby" łowimy tak samo, jak spinningami. Kuferki - w tym miejscu znajdziemy zestawy promocyjne. Skład każdego z nich jest dostępny po najechaniu kursorem na obrazek. Zagraj w "Na ryby" już teraz! Czemu nie warto łowić samemu? Łowienie to dobra zabawa, ale tak samo w rzeczywistości, jak i w grze przyjemniej wędkuje się w towarzystwie. W końcu jaki sens złowić rybę, jeśli nie można jej nikomu pokazać? W grze "Na ryby" istnieje wiele możliwości interakcji z żywymi graczami. Zobaczcie niżej: Foto: Onet Na ryby poradnik Podstawowym narzędziem komunikacji jest tak zwany shout box, czyli zwykły chat dostępny dla wszystkich zalogowanych. Widać go cały czas po prawej stronie ekranu (1). W oknie na jego dole możemy wpisać dowolną wiadomość, po czym nacisnąć wyślij. Chat służy do chwalenia się osiągnięciami, wymiany doświadczeń, do umawiania się na wymianę prezentów, a nawet do ogłaszania chęci kupna roweru. W dolnej części ekranu widzimy naszych znajomych (2). Zanim zastanowimy się, jak ich zdobywać zadajmy sobie pytanie, po co są nam oni potrzebni? W grze "Na ryby" z przyjaciółmi możemy wymieniać się prezentami, odpowiednia ich ilość daje nam bonus do zysków z połowów przy użyciu sieci, możemy toczyć z nimi pojedynki i turnieje, a dostęp do niektórych łowisk wymaga od nas posiadania określonej ilości znajomych. Skoro już wiemy, że posiadanie przyjaciół jest opłacalne napiszmy, jak ich zdobyć. Żeby ktoś został naszym znajomym jeden z nas musi wysłać mailowe zaproszenie, a drugi je przyjąć. Foto: Onet Na ryby poradnik Powinniśmy obserwować chat po prawej. Często pojawiają się tam oferty ludzi, którzy chcą przyjąć ludzi do znajomych. W takiej sytuacji powinniśmy skopiować pseudonim tej osoby, kliknąć na symbol plusa przy dolnej krawędzi ekranu (zaznaczone na czerwono). Wtedy pojawi się okno, w którym powinniśmy wkleić pseudonim i kliknąć "OK". Druga droga wygląda dokładnie odwrotnie. My sami możemy w oknie chatu napisać, że gorąco zapraszamy do zapraszania nas do grona swoich znajomych. Wtedy powinniśmy spodziewać się maili na naszej skrzynce. W każdym z nich znajdzie się link, którego kliknięcie zaowocuje dodaniem znajomego w grze. Wróćmy do poprzedniej grafiki. Foto: Onet Na ryby poradnik W naszym głównym oknie znajdują się jeszcze dwie ważne opcje, o których teraz wspomnimy. Pierwsza z nich to wyzwania 3. Każda z trzech ikonek to inne zadanie, którym może być na przykład złowienie w ustalonym czasie odpowiedniej ilości ryb danego gatunku. Oczywiście za każde zadanie czeka nas nagroda w gotówce i doświadczeniu. By aktywować wyzwanie, musimy sami je otworzyć i nacisnąć 'start'. Na ekranie głównym widzimy także ikonkę turnieju zaznaczoną strzałką. W "Na ryby" cały czas trwają różnego typy zawody. Zobaczcie niżej. Foto: Onet Na ryby poradnik Tutaj widzimy typowe okno turnieju. Na górze po prawej jest określone, jaką rybę łowimy (1), poniżej widzimy czas, pozostały do końca turnieju i wędka, którą muszą posługiwać się uczestnicy (2). Spis nagród za poszczególne miejsca znajdziemy pod ikonką pucharu w dolnym prawym rogu okna (3). Podczas gry często będzie się pojawiać okienko, w którym zostaniemy zapytani o chęć wzięcia udziału w turnieju. Możemy wtedy przyjąć propozycję lub ją odrzucić, przy czym udział nic nas nie kosztuje, więc zawsze warto podjąć próbę. Na koniec dwa słowa o statystykach. Wspominaliśmy przed chwilą o ikonach znajomych, które znajdują się przy dolnej krawędzi ekranu. Po ich lewej stronie znajduje się także ikona nas samych. Po naciśnięciu na dowolną z ikon, w tym na naszą własną dostaniemy dostęp do statystyk każdego gracza. Dowiemy się z nich jaki ktoś ma poziom, jaką złowił największą rybę, jakie zaliczył osiągnięcia i tak dalej. Zobaczcie sami. Foto: Onet Na ryby Oprócz tych wszystkich informacji znajdują się tu także dwie ważne opcje, wyzwanie na pojedynek (1) i podarowanie prezentu (2). Ta pierwsza możliwość pozwala nam rozegrać z wybranym graczem zamknięty turniej, w którym obaj uczestnicy wpłacają taką samą kwotę, a ten, który złowi największą rybę, zgarnia pulę pomniejszoną o prowizję. Druga opcja umożliwia nam przesyłanie znajomym prezentów. Każdy może wysyłać określoną ich ilość dziennie. To ile i jakich przedmiotów możemy wysyłać, zależy od naszego poziomu doświadczenia. Wysyłanie prezentów nic nie kosztuje. Często na chatcie można spotkać oferty wymian, dzięki którym możemy dostać od znajomych dokładnie to, czego nam potrzeba. To już wszystko w temacie zawodów i znajomych. W następnym rozdziale zajmiemy się łowiskami. Gdzie łowić, by się obłowić, a się nie nałowić W grze "Na ryby" obecnie dostępnych jest ponad dwadzieścia łowisk różniących się dostępnymi rybami, scenerią i dostępnością. Żeby móc wybrać łowisko, powinniśmy przejść najpierw do mapy świata. Żeby to zrobić, wystarczy kliknąć ikonę mapy dostępną z poziomu łowiska. Foto: Onet Na ryby poradnik Kiedy już klikniemy na tę ikonę, zobaczymy mapę świata podzieloną na poszczególne kontynenty. Foto: Onet Na ryby poradnik Na każdym z nich znajduje się kilka różnych łowisk, przy czym aktualnie najwięcej z nich leży w Europie. Zobaczcie sami. Foto: Onet Na ryby Jak widzicie, część z łowisk oznaczonych jest symbolem ryby, te miejsca są dla nas dostępne. Te oznaczone kłódkami są dla nas zamknięte. Istnieje kilka różnych powodów, dla których dane łowisko może być niedostępne. Poznać je możemy klikając na kłódkę. Gdy już to zrobimy, pojawi się okno z informacją. Foto: Onet Na ryby poradnik W oknie informacyjnym możemy znaleźć opis łowiska (1), informacje o tym dlaczego nie możemy łowić (2) i listę ryb, które żyją w danym łowisku. Na tej grafice widzimy, że do łowienia potrzebujemy łódki. Może jednak także się okazać, że musimy wykupić odpowiednią licencję czasową, lub posiadać wystarczająco wysoki poziom doświadczenia i liczbę znajomych. Przykładowo, by łowić w Amazonii musimy osiągnąć 17 poziom doświadczenia i zebrać 40 przyjaciół. Pojazdy i licencje możemy kupić w sklepie albo bezpośrednio w oknie łowiska, a na poziom i ilość przyjaciół musimy niestety sobie zapracować. Jak wspomnieliśmy przed chwilą, w oknie łowiska znajduje się także lista ryb (3). To bardzo ważne miejsce. Właśnie dzięki niemu możemy ustalić, jaką wędkę i jaki typ przynęty powinniśmy używać, żeby złowić konkretną rybę. Foto: Onet Na ryby Tu widzimy płoć (1). Dzięki temu ekranowi możemy dowiedzieć się o największej złowionej rybie tego typu, o tym, jaki rodzaj wędki umożliwia nam jej złapanie (2) i rodzaje przynęty (3), które potrafią ją skusić. Więcej informacji możemy uzyskać, klikając strzałkę w dół (4). W niższej części okienka dowiemy się, na jakie rodzaje błystek reaguje dana ryba i na jakich łowiskach występuje. Zagraj w "Na ryby" już teraz! To wszystko, co powinniście wiedzieć o podróżowaniu w świecie gry. W następnym rozdziale zajmiemy się pewnym szczególnym łowiskiem ... Basen Narodowy Foto: Onet Na ryby W grze istnieje łowisko ukryte, "Basen Narodowy". Żeby się do niego dostać, trzeba kliknąć na znajdującą się po prawej stronie ekranu głównego ikonę pucharu. Wtedy otworzy się okno rankingów. Foto: Onet Na ryby Wybieramy opcję 'Największe' (1) i jedziemy po liście w dół, aż nie znajdziemy gadżetów piłkarskich (2). Wtedy klikamy myszką na ikonę łowiska, przechodzimy na ekran łowiska i wciskamy 'Przejdź'. Potem możemy bez przeszkód wyławiać z zalanej murawy podkoszulki, piłki i trampki. By łowić na tym łowisku, nie jest potrzebna żadna licencja ani pojazd, jednak używać tam możemy jedynie spinningu. UWAGA! Basen narodowy jest żartem twórców, który w każdej chwili może zostać usunięty z gry! Foto: Onet Na ryby Jak zostać królem wędki i się przy tym nie zestarzeć - czyli strategia połowów i rady ogólne W przeciwieństwie do wielu innych gier przeglądarkowych "Na ryby" nie prowadzi gracza za rękę i nie tłumaczy mu, w jaki sposób ma grać. Dlatego właśnie przygotowaliśmy zestaw kilku porad dla początkujących, które pomogą wam szybko zdobywać nowe poziomy i fundusze. Pierwsze kroki w wędkarskim świecie Foto: Onet Na ryby Kiedy tylko zaczniemy grę, w naszym plecaku znajduje się 10 sieci. W każdą z nich możemy złowić do 20 kg ryb, dla porównania na tym poziomie na wędkę łowimy ryby około półkilogramowe. Od razu po wejściu do gry zarzucamy więc sieć na jedynym dostępnym łowisku. Za każdym razem, gdy zdobędziemy kolejny, poziom sprawdźmy, czy zostały nam udostępnione nowe i na nich także zarzucajmy sieci. UWAGA! Na poziomie 15 dostępne staje się łowisko morskie na Atlantyku, widać je na mapie po kliknięciu na Afrykę. Zarzucanie na nim sieci jest niezwykle opłacalne. Kiedy zaczynamy grę, mamy także kilka bonusów dostępnych w oknie zanęt. Warto jednak zostawić je sobie na później i nie zużyć ich od razu po wejściu do gry. Sam początek naszej przygody jest bardzo prosty. Czwarty poziom, na którym dostaniemy dostęp do nowego łowiska, osiągniemy w kilka chwil. Sprzęt To jak duże ryby będziemy łowić, w dużej mierze zależy od sprzętu. Powinniśmy ciągle inwestować w jego rozwój. Warto po osiągnięciu każdego nowego poziomu sprawdzić, jakie elementy sprzętu staną się dla nas dostępne i zaplanować własny rozwój. Początkowo mamy dość ograniczony wybór pomiędzy wędką spławikową a spinningiem i tak naprawdę nie ma pomiędzy nimi wielkiej różnicy. Żadna z nich nie jest wyraźnie bardziej opłacalna. Dlatego inwestować powinniśmy w ten rodzaj wędki, który bardziej nam odpowiada. Na późniejszym etapie możemy kupić bardzo drogi sprzęt to łowienia na morzu. Kiedy tylko pojawi się taka możliwość, nie wahajcie się i kupcie go. Inwestycja zwróci się naprawdę szybko. Łowiska Jeśli chodzi o opłacalność łowisk, panuje dość prosta zasada, im trudniej się do niego dostać, tym bardziej opłaca się na nim łowić. Dodatkowo trzeba pamiętać, że łowiska morskie są znacznie "bogatsze" od tych śródlądowych. Jeśli już zdecydujemy się wykupić jakiś pojazd, to polecam samochód, który pozwala wędkować na Mississipi w Ameryce Północnej i na Rajskiej plaży w Australii. To ostatnie łowisko jest uznawane za najbardziej opłacalne w całej grze. Warto także na każdym łowisku obserwować, za jakie gatunki ryb dostajemy najwięcej pieniędzy i doświadczenia i uwzględnić to przy wyborze przynęty i typu wędki. Dla przykładu na jeziorze Bajkał zdecydowanie warto łowić używając na przynętę raków, ponieważ wtedy łapie się dużo cennych tajmieni. Można przy tym generalnie założyć, że droższe przynęty pozwalają nam złowić droższe ryby. Skąd brać banknoty? Banknoty to tak zwana waluta premium, czyli taka, którą możemy wykupić za realną gotówkę poprzez przelew lub SMS-a. Istnieją jednak pewne sposoby, by zdobyć ją, nie tracąc ani złotówki. Spójrzcie niżej. Foto: Onet Na ryby Pierwszy z nich to osiągnięcia. Kiedy klikniemy na ikonkę naszej postaci w lewym dolnym rogu ekranu (strzałka 1) wejdziemy do okna naszych statystyk. W pasku na górze powinniśmy kliknąć 'Osiągnięcia' (2), wtedy pokaże się lista wyzwań. Każde z nich posiada cztery poziomy. Osiągnięcie najwyższego z nich oznacza nagrodę w postaci dużej ilości doświadczenia i 25 banknotów. Przykładowe osiągnięcie to liczba znajomych (3). W tym wypadku, żeby zdobyć banknoty, musimy mieć 50 znajomych. Nagradzane jest także codzienne logowanie się do gry. Każdego dnia dostajemy jakąś drobną nagrodę, a za każdy siódmy dzień z rzędu dostajemy niewielką ilość banknotów. Kiedy już zdobędziemy jakiś drobny, kapitał tą drogą możemy powiększać go przez pojedynki. Jak to działa pisaliśmy już w rozdziale "Czemu nie warto łowić samemu?" Zagraj w "Na ryby" już teraz! Zakończenie Teraz wiecie już wszystko, co niezbędne, żeby rozpocząć swoją przygodę z łowieniem ryb. Znacie podstawowe mechanizmy rozgrywki i nie pomylicie zanęty z przynętą, a spinningu ze sparringiem. Mam wielką nadzieję, że ten poradnik pomoże wam odnaleźć się w gąszczu opcji, i że kiedyś każdy z was złowi taaaką rybę jak ta. Zagraj w "Na ryby" już teraz! Foto: Onet Na ryby Voucher na rejs wędkarski po Bałtyku | Łeba Jeszcze przed ślubem wiedziałaś, że największą pasją Twojego męża jest wędkarstwo? Musiałaś zaakceptować fakt, że niemalże w każdą sobotę Twój mąż jeszcze przed wschodem słońca, niezależnie od pogody wyrusza nad pobliskie jezioro zarzucić wędkę. Jak mówi, łowienie ryb to dla niego sport i najczystsza forma relaksu. Dlatego doskonale wiesz, że jeśli chcesz mu sprawić trafiony prezent musi on być związany właśnie z wędkarstwem. Przedstawiamy Ci za Bezpieczne zakupy 14 dni na zwrot Karta chwilowo niedostępna. Voucher na rejs wędkarski po Bałtyku | Łeba Szukasz prezentu dla zapalonego wędkarza? Mamy coś specjalnego – voucher na rejs wędkarski po Bałtyku. Odbywa się ona na Szmuglerze – jednostce motorowej o stalowej konstrukcji, której długość wynosi aż 19,5 metrów. W swoim zaopatrzeniu ma profesjonalne wędki i kasty firmy Konger z których wędkarz ma prawo korzystać. Na czym polega niezwykłość tego prezentu? Otóż jak wiadomo aby złowić dobrą rybę, potrzeba czasu. Dlatego rejs po Bałtyku przewidziany jest na 10 godzin, w tym czasie wędkarz może liczyć na pomoc w rozplątywaniu sprzętu oraz fachowe doradztwo - wilki morskie, które widziały już niejedną rybę podpowiedzą co zrobić by połów był udany. Ponadto osoba obdarowana voucherem zostanie poczęstowana śniadaniem w formie lunch boxu oraz ciepłym posiłkiem, prawdziwym rarytasem – zupą rybną. W ramach vouchera gwarantowany jest również nielimitowany dostęp do kawy, herbaty i wody mineralnej. Pasażer zostanie także objęty ubezpieczeniem od następstw nieszczęśliwych wypadków (NNW) z ramienia Hestii, a także przydzielona zostanie mu licencja połowowa. Wszystkie złowione ryby obdarowany będzie mógł zabrać ze sobą do domu. Obsługa kutra dokona wszelkich starań aby pobyt na statku był niezapomnianym przeżyciem. Spraw by dzięki Tobie Twój ukochany wyruszył na prawdziwą morską przygodę! Ahoj! W skład pakietu wchodzi: - 10 godzinny rejs wędkarski po Bałtyku, - ubezpieczenie NNW (Hestia), - licencja połowowa, - fachowa obsługa przez załogę, pomoc w rozplątywaniu sprzętu oraz doradztwo podczas łowienia, - kawa, herbata, woda mineralna bez limitu, - śniadanie w formie lunch box-u, - ciepły posiłek w postaci zupy rybnej, - wypożyczenie w pełni uzbrojonej wędki na połowy morskie, kasty na czas rejsu, - możliwość zabrania złowionych ryb do domu, - wysyłka vouchera pod wskazany adres (za dodatkową opłatą na specjalne życzenie), - eleganckie opakowanie na voucher (za dodatkową opłatą na specjalne życzenie). Ważne informacje: Voucher ważny 6 miesięcy od daty zakupu. Voucher można wykorzystać od poniedziałku do piątku. DLA KOLEŻANKI: Twoja koleżanka ma naprawdę oryginalną jak na kobietę pasję? Uwielbia spędzać wczesne poranki nad jeziorem i z nadzieją oczekiwać aż rybka złowi haczyk? Wędkowanie to prawdziwa pasja, zwłaszcza jeśli potrafi się przygotować z nich niesamowite i przepyszne dania. Dlatego spraw swojej koleżance prezent i podaruj jej 10- godzinny rejs wędkarski po wodach Bałtyku. DLA NIEGO: Twój ukochany od niedawna zauważa u siebie rodzącą się pasję do wędkarstwa? Pomóż mu się rozwijać w tym kierunku i w ramach prezentu urodzinowego, podaruj mu voucher na 10- godzinny rejs wędkarski podczas, którego korzystając z rad doświadczonych wędkarzy będzie miał szansę by złapać naprawdę duże ryby. Jeśli uczyć się, to tylko w naturalnym środowisku i od najlepszych. Być może spodoba Ci się także... ZapisywanieChwileczkę ... Czy ta strona pomogła Ci wyszukać prezent? Zapoznaj się z polityką prywatności, aby dowiedzieć się jak używamy i przetwarzamy Twoje dane. Nasze inspiracje. ×