Powrócili kilka miesięcy później, w osłabionym składzie, lecz nie odnieśli już takiego sukcesu jak dawniej. Żadna z kolejnych prób reaktywacji zespołu, już się nie powiodła. Wiele lat później okazało się, że oryginalny kobiecy wokal, nigdy nie należał do ognistowłosej Lori, ale do niemieckiej wokalistki Alexandry Prince. Cóż, mnie one nie dotyczyły, a czytałam głównie nocą. Nie, ja nieszczególnie wierzę w opętania, a takie filmy jak "Egzorcysta" traktuję jako S-f. Nie bałam się, ale spędziłam z lekturą miły czas i nie uważam, żeby był to czas stracony. Jak więc już wspomniałam, książka ta wciągnęła mnie od samego początku. Kiedy go poznajemy jest on już człowiekiem będącym u schyłku życia. Mieszkającym w domu spokojnej starości. Każdego dnia wyjmuje on swój stary notatnik i czyta jednej z pensonariuszek, historię swojej wielkiej miłości. Dzięki temu może ją przeżywać każdego dnia na nowo. Historia opowiada o jego miłości do Allie Nelson. ⚡Nigdy Nie Biegaj Codziennie!⚡. Nawet moi zawodnicy, którzy wygrywają biegi na 100km nie biegają codziennie. Wystarczy im cztery, czasem pięć razy w tygodniu. Jednym z przykładów jest Justyna, która w tym roku zajęła 2. miejsce w Dolnośląskim Festiwalu Biegów Górskich w biegu na 130km. Być może. Ja jednak nie miałam z tą formą przekazu zbyt wiele wspólnego, więc i komiks o Noe umknął mojej uwadze. Nie będę więc bazować na historii w nim przedstawionej. Dla mnie Noe i jego arka pochodzi z Biblii i przy tym pozostanę. Dokładnym odzwierciedleniem historii biblijnej ten film nie jest. Twórcy dodali trochę od siebie. Ewa Rosolska "Marta Osa". 8.7/10. Małgorzata, pełna energii i pasji sześćdziesięciolatka o ciętym języku i niezwykłym poczuciu humoru, wkrótce planuje przejść na emeryturę, a na ostatni w swoim życiu zawodowym urlop wyjeżdża nad morz Chcę przeczytać. Nigdy nie biegaj za kimś, kto jest szczęśliwy bez Ciebie. Szatańska czarownica to nie podręcznik uwodzenia dla "laleczek Barbie", ale silnie osadzone w psychologicznych realiach zasady, jakimi powinny kierować się kobiety z krwi i kości. Sprytne metody i magiczne sztuczki, choć znane od stuleci, wciąż szokują, ponieważ wstyd o nich głośno mówić, jak również otwarcie ich słuchać Woodwear, oryginalne zegarki damskie, zegarek drewniany damski, modny zegarek damski, zegarek na rękę, stylowy płaszcz, modne buty, modne dodatki Nie było internetu, nie było komputerów, ani telefonów komórkowych. Ze znajomymi grało się na boisku, a nie online. Jadło się owoce prosto z drzewa, a mimo to nikt się nigdy nie otruł. "AUTOPSJA JANE DOE" Tytuł oryginalny: The autopsy of Jane Doe Gatunek: horror Reżyseria: André Øvredal Scenariusz: Goldberg, Naing Produkcja: Wielka Brytania Premiera: wrzesień 2016 - świat / styczeń 2017 - Polska V3Sv. Każdy organizm ludzki potrzebuje odpowiedniej dawki minerałów, nie inaczej jest z magnezem u dzieci. Magnez zaliczany jest bowiem do najważniejszych pierwiastków: jest składnikiem kości, przekazuje sygnały w układzie nerwowym, jest ważny dla prawidłowej pracy serca, a co najważniejsze – zapewnia prawidłowy rozwój młodego organizmu. Jego niedobór powoduje takie podstawowe objawy jak zmęczenie, osowiałość czy problemy z koncentracją… Jest na to rada? Oczywiście! Zasięgnąć porady lekarza, który może wskazać konieczność suplementacji, na przykład witaminami z magnezem dla dzieci. Eksperci ze Światowej Organizacji Zdrowia (WHO) alarmują: spożywamy mniej niż zalecana ilość magnezu, przez co bardziej jesteśmy narażeni na przykre dolegliwości ze strony układu nerwowego oraz zwiększenie ryzyka stanów zapalnych powiązanych z tak poważnymi chorobami, jak choroby serca, cukrzyca i niektórymi nowotworami. W przypadku dzieci lekarze są zgodni, że niedobór magnezu powoduje niepokój, stres i nadpobudliwość. Stwierdzono również korelację niedoboru tego pierwiastka z ADHD. Sam magnez nazywany jest „strażnikiem organizmu dziecka”, ponieważ zapobiega zatruciom poprzez unieszkodliwianie toksyn. Świadomość co do roli magnezu rośnie, można powiedzieć, że wprost proporcjonalnie do liczby dostępnych produktów z magnezem na rynku. Tylko jakie witaminy z magnezem dla dzieci wybrać? Magnez dla dziecka – dlaczego jest ważny? Magnez jest szczególnie ważny dla dzieci i wbrew pozorom nie pełni tylko roli uspokajającej – bierze udział w bardzo ważnych reakcjach biochemicznych, dzięki którym organizm spala cukry i tłuszcze, przekształcając je w energię, a z białka pokarmowego tworzy komórki ciała. Kiedy więc tego pierwiastka w młodym organizmie brakuje, dziecko przestaje się prawidłowo rozwijać. Należy do tego dodać, że gdyby nie magnez, szkodliwe substancje takie jak rtęć, kadm, arsen czy ołów zatrułyby organizm. Niedobór magnezu jest tak jakby otwarciem bramy dla tych toksyn, które uzyskują swobodny dostęp do narządów i komórek ciała. Jeżeli jednak magnezu jest odpowiednia ilość, wówczas dochodzi do neutralizacji toksyn, co chroni dziecko przed zatruciami i patologicznymi zmianami. Fot. Materiały prasowe Magnez u dzieci jest potrzebny do/dla: spokojnego snu, dobrego samopoczucia i nastroju, energii, koncentracji, mocnych kości i zębów, zdrowych mięśni, ukojonych nerwów, odpowiedniego poziomu cukru we krwi, trawienia i wchłaniania składników odżywczych, regularnego wypróżniania, zdrowego serca i ciśnienia krwi, regulacji gospodarki hormonalnej. W jednym badaniu, na które powołuje się serwis Orthomolecular Medicine News Service, niedobór magnezu stwierdzono u 95 procent badanych, przez co wysnuto ogólny wniosek, że niedobór magnezu występuje częściej u dzieci z zespołem nadpobudliwości psychoruchowej niż u zdrowych dzieci. Tym samym wskazano na konieczność suplementacji magnezu, co może być pomocne w łagodzeniu nadpobudliwości – w grupie dzieci suplementowych magnezem w dawce około 200 miligramów dziennie przez sześć miesięcy nastąpił „wzrost zawartości magnezu we włosach i znaczny spadek nadpobudliwości” w porównaniu do dzieci w grupie kontrolnej, które nie były leczone z dodatkowym magnezem. Co więcej, stwierdzono, że suplementacja magnezu u dzieci jest bezpieczna i warto ją stosować. Najczęstszymi działaniami niepożądanymi odnotowanymi w grupie badawczej był luźny stolec, ale był on efektem przedawkowania, zatem jego charakter był tymczasowy i znikał po zmniejszeniu dawki lub podzielenia magnezu na mniejsze ilości podawane w ciągu dnia. Prawidłowy poziom magnezu u dziecka Należy pamiętać, że tylko około 30 procent magnezu w diecie jest wchłaniane przez organizm, i nawet stosując zbilansowaną dietę bogatą w magnez, może dojść do jego niedoboru. Jeżeli obserwuje się u dziecka takie objawy jak: nadpobudliwość, zmęczenie, senność czy problemy z koncentracją, w pierwszej kolejności powinniśmy udać się do lekarza pediatry, który przeprowadzi badanie i wskaże przyczyny problemu. To od postawionej diagnozy zależy, czy należy stosować witaminy z magnezem dla dziecka. Zalecana dawka dzienna (RDA) magnezu dla dzieci wynosi: niemowlęta – 30 mg, dzieci do o 3 lat – 80 mg, dzieci 4-8 lat – 130 mg, dzieci 9-13 lat – 240 mg, powyżej 14. roku życia – nawet 360-410 mg. Zalecenia Rady ds. Żywności i Żywienia dotyczące spożycia magnezu w diecie nie były aktualizowane od 1997 r. Aktualne zalecenia dla dzieci zostały ustalone na podstawie spożycia wytwarzającego dodatni bilans magnezu. Badania wskazują, że bardzo niewiele dzieci je wystarczająco dużo, aby zaspokoić nawet minimalne zapotrzebowanie na magnez. Ponadto ważne są również czynniki dietetyczne oraz styl życia, które pozbawiają organizm cennego magnezu – takimi składnikami są cukier i białko zwierzęce, typowe w diecie dzieci, nazywane przez lekarzy „pijawkami magnezowymi”. Jakie witaminy z magnezem dla dziecka? Lekarze nie zalecają preparatów multiwitaminowych, ze względu na dość niską zawartość składników, przez co suplementacja może okazać się nieefektywna. Zdecydowanie lepiej jest stosować bogatą w magnez dietę, zamiast wybierać preparaty, które są „na wszystko”. Co powinno znaleźć się w diecie dziecka? Magnez znajduje się przede wszystkim w nieprzetworzonych pełnych ziarnach, roślinach strączkowych, nasionach, orzechach i ciemnych zielonych liściach. Bezkonkurencyjne są pestki dyni (zawierają 520 mg magnezu na 100 g), następnie gorzkie kakao (420 mg), koper (377 mg), natka pietruszki (291 mg), migdały (257 mg), soja (250 mg), kasza gryczana (218 mg), fasola biała (169 mg), orzechy włoskie (ok. 150 mg), groch (129 mg), dzika róża (120 mg). Jadłospis powinien zawierać również owoce (zwłaszcza jabłka ze skórką, ananasy, cytrusy, porzeczki czarne) oraz warzywa (w tym szpinak, groszek, kukurydzę). Jeżeli mowa o formie witamin z magnezem dla dzieci, do wyboru są tabletki, syropy, proszki, a nawet żelki. W przypadku tabletek młodsze dzieci mogą mieć problem z jej połknięciem, dlatego zalecana jest miażdżenie tabletek i dodawanie ich do smacznych posiłków, na przykład musu jabłkowego. Fot. Materiały prasowe Najczęściej spotkać można się z doustnymi preparatami zawierającymi cytrynian magnezu, który jest niedrogi i dość dobrze wchłaniany (przyswajalność 25-30 proc.). Inne postacie magnezu obejmują: glicynian magnezu (przyswajalność ok. 24 proc.), glukonian magnezu, taurynian magnezu, jabłczan magnezu (przyswajalność około 30 proc.) i chlorek magnezu. Dobrze przebadaną postacią jest mleczan magnezu cechujący się bardzo dobrą przyswajalnością dochodzącą nawet do 80 proc. Należy unikać tlenku magnezu (bardzo słabo się wchłania – wokoło 3-4 proc.), glutaminianu magnezu i asparaginianu magnezu. Magnezu nie powinno się przyjmować wraz z posiłkami czy produktami bogatymi w żelazo, wapń i fosforany. Na pogorszenie wchłaniania magnezu może mieć także wpływ nadmierne spożycie błonnika. Istnieją również składniki zwiększające przyswajalność magnezu – w badaniach wykazano, że dieta o większej zawartości białka może zwiększyć przyswajalność nawet do 40 proc. Bardzo ważna jest również witamina B6, dlatego w przypadku suplementacji zaznacza się, że warto wybierać produkt zawierający i magnez, i B6. Dlaczego? Ponieważ pirydoksyna (witamina B6) przyczynia się do poprawy wchłaniania magnezu, ale też zmniejsza jego wydalanie przez nerki. Magnez z witaminą B6 Zdecydowanie w przypadku suplementacji lepiej decydować się na lek, a nie suplement diety. Gdy rynek suplementów jest nieregulowany i właściwie nie wiadomo, czy kupuje się pełnowartościowy produkt – część producentów nie podaje prawdy, gdy deklaruje skład specyfiku sprzedawanego w aptece i w rzeczywistości substancji może być mniej lub więcej – tak w przypadku leku jest to pełna kontrola, ponieważ musiał przejść całą procedurę rejestracji leku i podlega wszystkim obostrzeniom, jakim podlega obrót lekami, ponadto musi mieć udowodnione działanie lecznicze. Przykładem takiego leku jest Magne B6, który można stosować od 6. roku życia, zatem jest odpowiednim magnezem z witaminą B6 dla dzieci. W jednej tabletce zawiera 48 mg jonów dobrze przebadanej i przyswajalnej soli magnezu – mleczanu – oraz 5 mg witaminy B6, która zwiększa przyswajalność pierwiastka. Ten lek rekomenduje między innymi Pan Tabletka, który przeanalizował nie tylko skład preparatu, ale również reklamę i wskazał między innymi, że faktycznie suplementacja magnezu może pomóc przy niepokoju, nadwrażliwości czy stresie. Więcej o leku z magnezem dla dzieci dowiesz się ze strony: Jeżeli dziecko staje się osowiałe i nieskore do zabaw, może to być oznaką niedoboru magnezu. Zanim jednak zastosuje się suplementację i wprowadzi się witaminy z magnezem dla dzieci, należy zasięgnąć porady lekarza, który wykluczy inne możliwe przyczyny problemu. Uwaga! Powyższa porada jest jedynie sugestią i nie może zastąpić wizyty u specjalisty. Pamiętaj, że w przypadku problemów ze zdrowiem należy bezwzględnie skonsultować się z lekarzem! Źródła: Artykuł sponsorowany Zakochana kobieta dostaje bzika... dosłownie! Nie na darmo mówi się, że miłość odbiera rozum. Najczęściej bywa tak, że zakochana kobieta najchętniej od razu uchyliłaby nieba wybrankowi swojego serca. Stara się jak może, by spełnić jego zachcianki. Jeśli "Misio" jest głodny, zaprosi go na wystawną kolację przy świecach. Podając mu wykwintny posiłek z dwóch dań, który gotowała dla niego całe popołudnie. Kiedy "Misio" zaprosi ja na randkę, zawsze znajdzie dla niego czas. Odwoła wizytę u fryzjera, przełoży spotkanie z przyjaciółkami i pobiegnie. Albo co gorsze, zanim przyjmie zaproszenie na sobotni babski wieczór, zadzwoni najpierw do "Misia" i zapyta, czy nie zaplanował już wspólnego wieczoru?! Zrezygnuje ze swoich pasji, zmarnuje karnet na basen i siłownię, zrezygnuje z lekcji tańca... Wszystko po to, by móc jak najwięcej czasu poświęcić na spotkania z "Misiem". Ona chce dobrze. Nie zdaje sobie jednak sprawy z tego, że jest to najlepszy przepis na sercową katastrofę... "Nigdy nie biegaj za facetem! Nie podawaj mu się na srebrnej tacy! Nic mu nigdy nie ułatwiaj! Jeśli mężczyźnie na Tobie zależy, będzie wiedział jak Cię znaleźć i znajdzie sposób, żeby do Ciebie dotrzeć!" Te słowa od zawsze powtarzały mi moja babcia i mama. Wyjątkowo wryły mi się one w pamięć i zawsze starałam się do nich stosować. Muszę przyznać, że w jakimś sensie stały się moim motto. Koleżanki nie raz twierdziły, że to zgrywanie "królewny" wcale nie będzie mi się opłacać. Nawet teraz, kiedy wyrażam swoje zdanie na tematy damsko-męskie, słyszę, że moje poglądy są staroświeckie... Może dlatego, że jestem w długim już związku, nie orientuję się w ówczesnych realiach na płaszczyźnie miłosnej? Być może jestem staroświecka, ale uczono mnie, że to mężczyzna ma zdobywać kobietę! To on powinien zadzwonić, postarać się, zaprosić na spotkanie... Kobieta natomiast, powinna mieć klasę i pozwolić się zdobywać. Jeśli mężczyźnie naprawdę zależy - nie zrezygnuje. Oczywiście, też jestem kobietą i jak każda z nas, ja też w pierwszej fazie zakochania, traciłam rozum. Nie jestem inna. Moje myśli non stop zajmował luby, nie miałam apetytu, nie mogłam spać i najchętniej spędzałabym z ukochanym 24 godziny na dobę. Jednak umiałam nad tym panować. Umiałam ukryć emocje i zachować zdrowy rozsądek. Nie było to łatwe, ale dzięki temu potrafiłam wyjść z klasą z każdej relacji. Kiedy pierwsze zauroczenie mijało i okazywało się, że to pomyłka lub facet po prostu okazał się dupkiem, oszczędzało mi to wyrzutów typu: "Boże... jak mi wstyd! a ja za nim tak latałam!", a wiem, że większość moich koleżanek, nad tym właśnie ubolewało. Mnie ten problem nigdy nie dotyczył. Mogłam powiedzieć jedynie - "Odpuścił? No cóż, jego strata! Widocznie nie był wart!" Również mam za sobą nieudane związki, lecz żaden, przed poznaniem męża, nie był raczej ani poważny, ani długotrwały. Był też królewicz, który po prostu sobie odpuścił... cóż mogłam pomyśleć? - Lepiej dla mnie. Najwidoczniej liczył tylko na łatwą zdobycz. Kiedy poznałam mojego męża, również nie padłam od razu w jego ramiona. Nawet mój numer telefonu zdobył przez łut szczęścia. I z tego co wiem, właśnie dlatego, że nie dałam się zdobyć od razu, zaintrygowałam go tak bardzo, że wyznaczył sobie cel... którym byłam każdy mężczyzna ma naturę wojownika i zdobywcy. Chyba każdy mężczyzna lubi rywalizację. Lubi zdobywać, starać się i kiedy zdobędzie coś, co kosztowało go wiele wysiłku, będzie tę zdobycz szanował. A jaką wartość ma coś, co przyszło szybko i łatwo? Niewielką, więc niebawem zacznie się rozglądać za nową dawką emocji. Kobiety tego nie rozumieją lub po prostu o tym zapominają, ponieważ większość już od samego początku popełnia najpopularniejsze błędy. Zdarzają się też panowie nieśmiali, którym należy nieco pomóc... ale nawet za takiego, nie należy odwalić całej roboty. Oczywiście nikt nie mówi, że masz być wredną, niemiłą, opryskliwą królewną, która nie docenia wysiłków faceta, ciągle jej mało i ciągle jej źle. Bądź miła i wdzięczna za to co dla ciebie robi. Zadzwoń lub napisz do niego kolejnego dnia po udanym spotkaniu i podziękuj za miło spędzony czas. Zaproponuj nawet kolejne. Na pewno będzie mu miło. Będzie również wiedział, że jego starania nie idą na marne, a ty nie jesteś wiecznie niezadowoloną księżniczką, której ciężko dogodzić. Pokaż, że widzisz, szanujesz i doceniasz, ale nie oplataj mężczyzny jak bluszcz! Nie bądź nachalna, bo nawet nieziemsko piękna, czarująca, ale nachalna kobieta, zachęci faceta do ucieczki. Daj mu się zdobywać i znajdź zdrowe granice. Zachowaj swoją indywidualność! Prowadź dalej swoje życie! Umawiaj się z przyjaciółkami, chodź na siłownię, dbaj o swoje hobby. Po prostu, znajdź też czas dla niego. Przecież uwielbiasz być zdobywana! Uwielbiasz czuć się piękna i kobieca! Lubisz kiedy mężczyzna pisze, dzwoni i widzisz, że jesteś dla niego wyjątkowa... Czasy się zmieniły. Dzisiejsze młode kobiety, wyznają równouprawnienie. Gazetki młodzieżowe i głupkowate reality show, typu "Warsaw Shore: Ekipa z Warszawy", które wyrastają jak grzyby po deszczu, wbijają do głów, że kobiety mają brać sprawy w swoje ręce i jeśli podoba im się facet, mają go zdobywać! I to za wszelką cenę - bo cel uświęca środki! Rzuć się na niego z krwistoczerwonymi pazurami, niczym wygłodniała puma, wpakuj się od razu na kolana i świeć przed oczami głębokim dekoltem! A jeśli jest taka potrzeba, to seks na pierwszej randce też wskazany! Dla mnie to totalne bzdury i niestety uważam, że w sprawach damsko-męskich, świat poszedł w złym kierunku. Natura zaprojektowała nas inaczej. Pozwól mężczyźnie pozostać mężczyzną, a ty ceń i pielęgnuj swoją kobiecość. Zyskasz na tym, a i on będzie ci naprawdę wdzięczny... Polecam również:- Jak sprawić, żeby mężczyzna się oświadczył, ani słowem nie wspominając o ślubie? :) czyli o relacjach damsko-męskich z przymrużeniem oka :) Z jednej strony nieobecny duchem, unikający bliskiego kontaktu i rozmów. Z drugiej – podporządkowujący się decyzjom żony, trzymający kurczowo nielubianej posady, bez większych ambicji, nie posiadający własnych pasji Maluchy kochają go "mimo wszystko", po latach wystawią cenzurkę zimnego i rozleniwionego nieudacznika Na pytanie: "Jaki jest współczesny ojciec?", nasuwa się zbyt często odpowiedź: "Nieobecny". Jeśli nie ciałem, to duchem. W wielu przypadkach po prostu jest. Nie wykazuje żadnej inicjatywy ku temu, by stać się kimś ważnym dla swoich dzieci, kimś w rodzaju mentora, duchowego przewodnika Zainteresowanie sprawami swoich pociech sprowadza do minimum. Trzeba je gdzieś podwieźć – podwiezie, trzeba wyłożyć kasę na szkolną wycieczkę – wyłoży. Ostatecznie odgrzeje naleśniki w mikrofalówce. Nie ma za to bladego pojęcia o tym czy córka czuje się akceptowana w gronie koleżanek, czy ktoś jej dokucza, czy jest zadowolona ze swojego wyglądu. Nie wpadnie mu też do głowy, by zapytać czy syn naprawdę lubi dżudo, na które został zapisany dwa lata temu. Nie zastanowi się czy sińce pod jego oczami nie oznaczają czasem, że dwie olimpiady, do których syn podchodzi to nieco za wiele na tle zbliżających się egzaminów w szkole. Ojcowskie minimum Minimalizm to motyw przewodni w życiu takiego mężczyzny. Jego głównym zajęciem jest praca i przelewanie pieniędzy z konta na konto. Nie dąży do pogłębienia kontaktu ani z dziećmi ani z żoną. Nawet relacje z paczką kolegów sprowadza do wyskoczenia na piwo raz w miesiącu. Wyjście z żoną do teatru czy kina to pakiet „ponad standard”, bez którego też się obędzie. To typ "mało wymagający", któremu do szczęścia prawie nic nie potrzeba. W takiej rodzinie to kobieta dba o relacje z dziećmi, ich rozwój, edukację oraz bogactwo doznań. To ona zarządza czasem wolnym i decyduje, co ciekawego w kinie zobaczą w weekend, jaki zakątek Polski zwiedzą, o jakich ważnych faktach z życia dziadka się dowiedzą. Mimo że stara się w dwójnasób nadrobić bierność małżonka, nie jest w stanie go zastąpić. Ojciec nieobecny duchem powinien pamiętać, że ubogie relacje z dziećmi, pozbawione emocjonalnej głębi, prędzej czy później zbiorą swoje żniwo. W ostatecznym rozrachunku znajdzie się w dołku, który sam pod sobą wykopał. Czym ryzykuje? - Nawet małe dzieci instynktownie wyczuwają brak zainteresowania ze strony ojca i czują się tym głęboko zranione. Poza tym dziecko poprzez naśladowanie rodzica tej samej płci oraz obserwowanie różnic między płciami uczy się, kim jest. Uczy się, jakie role ma przyjmować jako dziewczynka lub jako chłopiec, a następnie jako kobieta i mężczyzna. Chłopcy, aby dowiedzieć się "kim jest mężczyzna", potrzebują obok siebie wzoru męskości - ojca męskiego, ale także troskliwego i emocjonalnie dostępnego. Dziewczynki z kolei, aby zbudować swoją niezależność i poczucie bezpieczeństwa w kontekście rodzącej się kobiecości, potrzebują ojca akceptującego, podziwiającego, ale też stawiającego wymagania – przekonuje Dagmara Danielczyk – Słomian, psychoterapeutka z wrocławskich Gabinetów Psychoterapii. Dzieci potrzebują wiedzieć, czym rodzice różnią się od siebie: w myśleniu, wyrażaniu emocji, zachowaniu. To daje punkt odniesienia dla własnej płciowości i miejsca w świecie. - Dzieci, które mają ojców wspierających i mocno angażujących się w codzienną opiekę otrzymują mocny fundament pod zbudowanie poczucia własnej wartości, akceptację swojej płci, zdolność twórczego myślenia i działania czy też podejmowania ryzyka. Z kolei dzieci wychowane w domu, gdzie ojciec był wiecznie nieobecny duchem, mogą mieć kłopoty z rozwijaniem umiejętności życiowych, mogą mieć obniżone poczucie własnej wartości, doświadczać problemów związanych z brakiem samoakceptacji, wiary w siebie i nawiązywaniem bliskich relacji w dorosłym życiu – mówi Danielczyk-Słomian. Psychoterapeutka wśród nagminnych grzechów współczesnych ojców wymienia nie okazywanie dziecku uczuć, nie zachęcanie dziecka do niezależności i rozwoju, zbyt mało akceptacji, ciepła i troski, odrzucanie dziecka w ważnych dla niego momentach. Zwraca przy tym uwagę, że bardzo niewielu ojców zgłasza się na terapię zarówno samemu jak i z dziećmi, najczęściej przychodzą matki. A jeśli już pojawia się jakiś męski rodzynek, to jego wiedza o dziecku jest bardzo ograniczona. Nie ma pojęcia o jego rozwoju, zainteresowaniach lub nawet o tym, w której aktualnie klasie się uczy. Taki ojciec odgrywa jej zdaniem rolę „wielkiego nieobecnego”. To żywiciel rodziny, który zapomniał o innych równie ważnych rolach: wychowawcy, duchowego przewodnika, męża, partnera. Chodzący portfel Z czego wynika uczuciowe i umysłowe izolowanie się mężczyzn od swoich bliskich? Dlaczego szczelnie zamykają się w skorupie pod tytułem "jestem zmęczony", "mam dużo pracy", "to ponad moje siły", "ja tego nie czuję"? Trudno o jednoznaczną i prostą odpowiedź. Nadal wielu mężczyzn zakorzenionych jest jeszcze w tradycyjnym paradygmacie męskości, który wymaga od nich dominacji, tłumienia uczuć i emocji, pojmowania modelu rodziny w kategoriach: ojciec pracuje zawodowo i jest żywicielem rodziny, matka – zajmuje się domem i wychowuje dzieci. W naszym kraju wciąż w dużej mierze podstawowa rola, jaką przypisuje się mężczyźnie, sprowadza się do roli ojca zabezpieczającego byt materialny. W efekcie duże grono mężczyzn uważa, że ich zadanie kończy się na przyniesieniu godziwej pensji. A przecież dzieciom nie są potrzebne kolejne zera na koncie, tylko troska, miłość i zainteresowanie. Zagubieniu mężczyzn i kryzysie ich tożsamości nie pomaga z pewnością kreowana przez media przebojowość kobiet. Podkreślanie na każdym kroku ich aktywności, ambicji, podążania za kierunkiem i tempem globalnych zmian. Mężczyzna czuje się w tej rywalizacji coraz mniej pewny i zdarza się, że wybiera wówczas wariant „stania z boku”. Trochę bezpieczny, trochę pozwalający na lenistwo. Można to przyrównać do postawy Felicjana Dulskiego. Steve Biddulph, specjalista od terapii rodzinnej i autor głośnej książki „Męskość”, walczy z przestarzałymi rolami macho i sprowadzaniem mężczyzny do roli „chodzącego portfela”. W swej książce przekonuje, że „życie mężczyzny to więcej niż samotna walka, zarabianie, wydawanie i bycie trybikiem w maszynie, której się nawet nie lubi”. Zwraca uwagę, że mężczyźni są bardzo zagubieni - nie wiedzą kim są, i czego pragną. Udają szczęście, kiedy tak naprawdę nie są szczęśliwi, a tym samym izolują się emocjonalnie od swoich bliskich. Brak mentora, pustka Podkreśla też, że chłopcy wychowują się pozbawieni wzorców i mentorów. W efekcie wyrastają z nich "puści" mężczyźni, którzy nie potrafią nawiązywać bliskich więzi z kobietami, dziećmi, przyjaciółmi. Mentorzy w pojęciu rodzinnej starszyzny niestety znikli ze sceny. Już praktycznie nie zdarzają się dziadkowie przed 50-tką, którzy mają siłę na długie spacery z wnukami, podczas których wpajają im wartości i radości życia. Biddulph pisze: "Bywa, że chłopiec nie poznaje bliżej żadnego dorosłego mężczyzny, chyba że odnosi sukcesy w sporcie, należy do harcerstwa lub ma szczęście spotkać wyjątkowego nauczyciela. Pozbawiony kontaktu z wewnętrznym światem mężczyzn, zmuszony jest określać siebie na podstawie bladych ról z telewizji, filmów oraz opowieści rówieśników, w które potem wciela się z nadzieją, że w ten sposób "udowodni', iż jest mężczyzną. Potem ze wszystkich sił stara się żyć, używając tej jednowymiarowej fasady, która w wielu sferach życia się nie sprawdza." Autor "Męskości" jest zdania, że współczesnym ojcom nie brakuje motywacji do nawiązania bliskich relacji z dziećmi i żoną. Jako problem wskazuje "brak oprogramowania". "Powielają wadliwe wzorce z przeszłości. Jednym z takich wzorców jest ojciec bierny. To mężczyzna, który wraca po pracy do domu, zasiada w fotelu i zasłania się gazetą, włącza telewizor lub idzie do warsztatu. Ojciec od czasu do czasu rzuci ironiczną uwagę lub na coś ponarzeka." Jednym z najtrudniejszych zadań, jakiemu muszą sprostać mężczyźni, jest utrzymanie równowagi – mają być silni, ale nie brutalni, delikatni, ale nie słabi. Na arenę wkroczył nowy paradygmat męskości akcentujący równość oraz partnerstwo mężczyzn i kobiet. Dewizą życiową mężczyzny ma stać się współdziałanie, a nie dominacja. Epoka nowego ojca cały czas ewoluuje, wymaga od mężczyzn wiele wysiłku i wywołuje wciąż konsternację. Bierność mężczyzny może też mieć podłoże w relacji w matką. Matką, która trzęsie całym domem, decyduje za wszystkich, ogranicza, zabrania. Dagmara Danielczyk-Słomian: - Taka "psychologiczna kastracja" dokonuje się na wielu płaszczyznach, czasem niepostrzeżenie, przez codzienne sączenie jadu: "Nie rób tego, bo ty się do tego nie nadajesz, bo się skaleczysz, bo jesteś za mały...", "Nie biegaj, bo się przewrócisz.." etc. Takimi słowami matka zabija męskość, a chłopiec nie może się rozwinąć w dorosłego silnego mężczyznę. W dorosłym życiu najczęściej znajduje sobie podobną do matki żonę, która kontynuuje dzieło kastracyjne: „Nie można na ciebie liczyć” "Co z ciebie za facet", "Ty nigdy..., Nie umiesz ….". Czasu tato nie cofniesz Abstrahując od genezy bierności, ojcowie „zza gazety” powinni pamiętać o jednym - odbudowanie roli ojca i nadrobienie straconego czasu jest praktycznie niemożliwe. Danielczyk-Słomian: - Nie oszukujmy się. Relacja z dzieckiem tworzy się wtedy, kiedy jest ono małe. Kluczowe jest pierwszych kilka lat, potem okres nastoletni. Jeśli wtedy zabraknie ojca, ta więź nigdy nie będzie już taka bliska i satysfakcjonująca obie strony. Pewnie, że można, nawet w życiu dorosłym, budować na nowo relacje z ojcem, pielęgnować je, wzmacniać itd. Można na terapii przepracować braki związane z tym, czego nie dał ojciec. Ale czasu nigdy nie cofniemy. Nawet jak przepracujemy to, co nas uwiera, blizna zostanie. A blizna po ojcu nieobecnym boli bardzo, bo to miał być najbliższy mężczyzna w życiu każdego z nas. Nietuzinkowy rozrachunek z ojcami stanowi książka "Listy do ojca". Składają się na nią 140 bardzo osobiste listy napisane przez czytelników Gazety Wyborczej. Akcję pisania takich listów – zwierzeń pod hasłem „Powrót taty” zainicjowali trzej dziennikarze Gazety, którzy opisali swoje własne rodzinne historie. Cenzurki są różne. Jedne przepełnia gorycz i rozczarowanie: "(…) Rozmowa z Tobą zawsze wyglądała tak samo. "Jak tam w szkole?" – pytałeś, ja odpowiadałem: "OK". Koniec. Wszystkie "poważne" rozmowy odbywałem z matką. Z Tobą się nie dało. Leżałeś błogo na kanapie po pracy i widać było, że nie chcesz, żeby Ci zawracać d…ę. (…). Inne niosą nadzieję. Pokazują obraz ojców bliskich, łagodnych i uważnych. Ojców – przyjaciół, ojców - powierników sekretów, ojców – pocieszycieli. Oto fragment jednego z takich listów: "Tata to magiczne słowo, które od zawsze powtarzałam sobie, gdy było mi źle. Gdy przeglądam zdjęcia, na których jestem małą dziewczynką, widzę siebie albo na jego rękach, albo w jego pobliżu(...)". (…) Było Mu na pewno ciężko, bo na głowie miał utrzymanie czteroosobowej rodziny i Babci. Dojeżdżał do pracy w Gdyni, a mieszkaliśmy w Lęborku. Wychodził z domu, gdy jeszcze spałam, a wracał, kiedy już byłam w łóżku. Za to w wolne dni chodził z nami do parku, zjeżdżał na sankach, organizował wypady za miasto, na plażę do Trójmiasta – był w tym nieprześcignionym mistrzem (…). (…) Za wszystko co robiłam źle – w porównaniu z cudownym dzieckiem, jakim była moja siostra – otrzymywałam zwielokrotnioną miłość mojego Taty. Często powtarzał, że to wszystko minie i nawet nie zauważę, kiedy stanę się łabędziem. Dzisiaj chcę Mu powiedzieć, że Jego ogromna miłość i wiara we mnie dała mi siłę na całe życie. (...) Ładowanie... Przewijaj obrazki palcem w lewo Nigdy nie rozumiałem, dlaczego potrzeby s*ksualne mężczyzn tak bardzo odbiegają od potrzeb s*ksualnych kobiet. Wszystkie te gadki o Marsie i Wenus… Nigdy również nie rozumiałem, dlaczego tylko mężczyźni są w stanie myśleć racjonalnie… W zeszłym tygodniu poszedłem z moją żoną do łóżka. Zaczęlismy się pod kołdrą głaskać i dotykać. Byłem już gorący jak cholera i myślałem, że ona również, ponieważ to, co robiliśmy miało jednoznaczne podłoże s*ksualne. Lecz właśnie w tym momencie rzekła do mnie: – Posłuchaj, nie mam teraz ochoty sie kochać, chcę tylko, żebyś wziął mnie w ramiona, dobrze? Odpowiedziałem: – Co? W odpowiedzi usłyszałem, no jak sądzicie, co? To przecież jasne: – Ty po prostu nie zdajesz sobie sprawy z emocjonalnych potrzeb kobiet! W końcu zrezygnowałem i skapitulowałem. Nie miałem tej nocy s*ksu i tak zasnąłem… Następnego dnia poszedłem z żoną do Centrum Handlowego na zakupy. Patrzyłem na Nią, gdy przymierzała trzy piękne, ale bardzo drogie sukienki. Ponieważ nie mogła się zdecydować, powiedziałem Jej, żeby wzięła wszystkie trzy. Nie wierzyła własnym uszom i zmotywowana przez moje pełne wyrozumiałości słowa, stwierdziła, że do nowych sukienek potrzebuje przecież nowe buty, zresztą te, które na wystawie oznaczone były ceną 600 zł. Na to rzekłem, że, oczywiście, ma rację. Nastepnie przechodziliśmy obok stoiska z biżuterią. Żona podeszła do wystawy i wróciła z diamentową kolią. Gdybyście mogli Ją widzieć! Byla wniebowzięta! Prawdopodobnie myślała, że nagle zwariowałem, ale to było Jej w gruncie rzeczy obojętne. Sądzę, że zniszczyłem wszelkie schematy myślenia filozoficznego na których się do tej pory opierała, gdy po raz kolejny powiedziałem „tak” i dodałem „piękna kolia”… Teraz była wręcz s*ksualnie podniecona. Ludzie! Jej twarz wyrażała tyle uczuć, musielibyście to widzieć! W tym momencie powiedziała ze swoim najpiękniejszym uśmiechem: – Chodź, pójdziemy do kasy zapłacić. Trudno mi było nie wybuchnąć śmiechem, gdy Jej odpowiedziałem: – Nie, kochanie, nie mam teraz ochoty tego wszystkiego kupować… Jej twarz zbladła jak ściana, a jeszcze bardziej, gdy dodałem: – Mam tylko ochotę na to, żebyś mnie wzięła w ramiona. Gdy z wściekłości i nienawiści już prawie pękała, wbiłem ostatni gwóźdź: -Ty po prostu nie zdajesz sobie sprawy z finansowych możliwości mężczyzn. Sądzę, że nie będę miał s*ksu do roku 2045… Ładowanie...  Losowe Dowcipy: Dwaj studenci mieli poprawkowy egzamin z kombinatoryki. Ponieważ profesor był akurat na urlopie, chłopaki uprosili panienkę z dziekanatu aby zdradziła im miejsce pobytu naukowca i pojechali na Mazury do jego daczy. Profesor trochę się zdenerwował, ale mając dobre serce zgodził się ich przeegzaminować. Egzamin trwał i trwał aż zrobiła się noc i profesor postanowił „dokończyć ich” na drugi dzień. W daczy były trzy pokoje. W jednym położył się profesor z żoną, w drugim ich córka a w trzecim obaj studenci. Po godzinie drugiej jeden ze studentów obudził się i pomyślał „i tak nas pewnie uwali to przelecę mu za to córkę”. Wstał, zagląda do jednego pokoju, spod kołdry wystają dwie pary nóg. „Aha to profesor z żoną” – myśli student. Idzie więc do drugiego i kładzie się tam gdzie jest tylko jedna para nóg. Po godzinie budzi się profesor i myśli „pójdę położę się obok córki bo te studenciki gotowi mi ją jeszcze przelecieć” . Zagląda do jednego pokoju – dwie pary nóg. „Aha to studenci”. Idzie do drugiego pokoju i kładzie się do łóżka. Po następnej godzinie wstaje drugi student z zamiarem przelecenia córki profesora i oczywiście trafia do żony profesora. Rano naukowiec budzi się pierwszy, patrzy śpi sam, idzie do drugiego pokoju patrzy – tu student z jego córką, zagląda do trzeciego pokoju – drugi student z jego żoną. Profesor drapie się po głowie i mruczy: – Tyle lat wykładam kombinatorykę, ale takiej k$%^&wskiej przekładanki to jeszcze nie widziałem!  Jedzie ksiądz przez małą mieścinę, na głównym skrzyżowaniu, tuż przed drzwiami komendy policji leży rozjechany pies. Ksiądz zdegustowany brakiem reakcji zatrzymuje auto, wchodzi na komendę i mówi: – Panowie chciałem zwrócić uwagę, że przed waszymi drzwiami leży rozjechany pies i zero reakcji z waszej strony! Na to gliniarz głupio się zaśmiał i mówi: – Ja myślałem, że to wy jesteście od pogrzebów. Ksiądz na to też z ironicznym uśmiechem: – Przyszedłem zawiadomić najbliższą rodzinę.  Facet postanowił wybrać się z żółwiem do kina. Trzyma zwierzątko pod pachą, podchodzi do kasjerki i prosi o bilet. – Poproszę jeden normalny i jeden ulgowy, dla żółwia. – Przykro mi, ale to nie jest zoo, nie może pan wejść z żółwiem! – Ależ to mały żółw, zachowuje się cichutko, przecież nikomu nie będzie przeszkadzał. – To porządne kino, proszę nie blokować kolejki! – Ależ proszę pani, kupię dwa normalne… – Nie i już. Następny! Facet odszedł jak niepyszny, za zakrętem wsadził sobie żółwia w spodnie i po chwili wrócił do kasy – pod pachą nie miał już tylko pudełko z popcornem, w ręce kolę. Tym razem dostał normalny bilet bez większych problemów. W środku seansu postanowił pozwolić biednemu zwierzęciu pooddychać trochę świeżym powietrzem – rozpiął więc rozporek, aby żółw mógł w końcu wychylić szyję… Rozmowa w tym samym rzędzie – kilka siedzeń dalej: – Stary – widziałeś? – Co? – Ten facet tam – ma fi%^ta na wierzchu! – No i co z tego? To erotyczny film – ty też prawie masz. – No… ale mój nie wpieprza popcornu!  Wychodzi blondynka od lekarza i zastanawia się: – Wodnik czy panna, wodnik czy panna? Wraca do lekarza i pyta go: – Panie doktorze, to był wodnik czy panna? Lekarz odpowiada: – Rak, proszę pani, rak. ZOBACZ WIĘCEJ DOWCIPÓW »